Google Pixel 11 Pro XL jest dobry w mobilnej fotografii, ma ładny ekran i najlepsze AI na rynku. Niedomaga procesorem, a do tego szybkość ładowania i czas pracy wypadają w tyle za konkurecją. Nie dość, że jest bardzo wolno, to jeszcze telefon mocno się przy tym nagrzewa. Jeżeli w kontekście baterii przegrywasz z Samsungiem, to wiedz, że robisz coś bardzo źle. Może Google powinno w końcu przestać udawać, że potrafi zrobić flagowca?
- Testy szybkiego ładowania Extreme Charge w Google Pixel 11 Pro XL okazały się blamażem.
- Smartfon potrzebuje 64 minut, przy czym nagrzewa się do nieprzyjemnych temperatur.
- OnePlus 15 z 45% większą baterią potrzebuje do tego o 33% mniej czasu, przy tym jest chłodniejszy.
Google Pixel 11 Pro XL ma swoje zalety, ale cokolwiek związanego z baterią zdecydowanie nie jest jedną z nich. Czas pracy jest poniżej przeciętnej, bateria ładuje się długo, a do tego nie rozwiązano problemów z przegrzewaniem. Do tego obiecywane rozwiązanie – Extreme Charge – okazało się nieudanym żartem.
Szybkie ładowanie w Google Pixel 11 Pro XL to żart
W testach przeprowadzonych przez Android Authority Google Pixel 11 Pro XL wypada bardzo źle pod względem ładowania. Nowo wprowadzona funkcja Extreme Charging okazała się bezużyteczna. Nie tylko wypada z tyłu za konkurencją (nawet za Samsugiem, który jest w tym beznadziejny). Tak naprawdę zyski w szybkości są marginalne, a urządzenie robi się gorące podczas ładowania.
Zerknijmy na wyniki testu. Google Pixel 11 Pro XL normalnie ładuje się w 69 minut, co zresztą potwierdzają nasze testy. Problem polega na tym, że funkcja Extreme Charge skraca ten czas o… 5 minut. Faktycznie Extreme. Przy takich zyskasz na czasie temperatura wyższa o 3 stopnie jest absurdalna.
Pixel ośmiesza się na tle konkurencji po raz kolejny
Żeby ten absurd podkreślić, możemy zajrzeć do konkurencji. Na pierwszy ogień weźmiemy najbardziej popularny telefon z Androidem na świecie, czyli Samsunga Galaxy S26 Ultra. Ten wcale nie jest znany z szybkiego ładowania, a mimo tego pełną baterię osiąga w 42 minuty, nagrzewając się przy tym do 39 stopni.
Skala blamażu staje się jeszcze większa, kiedy zestawimy Google z OnePlusem 15. Ten smartfon do pełna potrzebuje 39 minut, a jego bateria ma… 7300 mAh. Osiąga przy tym maksymalnie 38 stopni.
Na koniec dodam, że OnePlus wcale nie należy już do najszybszych. Xiaomi czy vivo potrafią osiągać jeszcze krótsze czasy, jednocześnie nie nagrzewając się do temperatur nieprzyjemnych do trzymania w dłoni. Google po prostu powinno zaakceptować fakt, że nie potrafi zaprojektować dobrego flagowca i wrócić do średniaków. Tam radzili sobie najlepiej.
Ceny Google Pixel 11 Pro XL
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







