HUAWEI MatePad Air / fot. Paweł Gajkowski, gsmManiaK.pl
HUAWEI MatePad Air dostał 12-calowy OLED PaperMatte 144 Hz, lekką obudowę, dużą baterię oraz obsługę M-Pencil Pro. W polskiej ofercie klawiatura jest częścią każdego zestawu. Sprawdzam wydajność, aplikacje Google i czy cena od 2699 zł z kodem daje mu przewagę nad iPadem Air.
Spis treści
HUAWEI MatePad Air nie jest kolejnym modelem, w którym najważniejszej zmiany trzeba szukać po omacku. Producent wymienił ekran LCD na 12-calowy OLED PaperMatte, odchudził metalową obudowę, poprawił przednią kamerę i dołączył klawiaturę do każdego wariantu sprzedawanego w Polsce.
Wybrane zestawy zawierają również M-Pencil Pro. To już wystarczająco dużo, żeby nie traktować nowej generacji jak kosmetycznego odświeżenia.
Cena promocyjna zaczyna się od 2999 zł, a z wcześniej odebranym kodem Early Bird spada do 2699 zł. Na papierze oferta wygląda bardzo korzystnie, szczególnie gdy zestawimy ją z cenami konkurencyjnych tabletów sprzedawanych bez klawiatury.
MatePad Air nie jest jednak wolny od kompromisów: klawiatura nie ma gładzika, pamięci nie można rozszerzyć, wersji komórkowej zabrakło, a dostęp do aplikacji Google nadal wymaga obejścia. Pozostaje sprawdzić, czy ekran i wyposażenie są wystarczającym powodem, żeby te ograniczenia zaakceptować.
Po kilku minutach przestałem myśleć o procesorze. Ekran okazał się znacznie ważniejszy. Huawei zrezygnował z LCD na rzecz 12-calowego OLED-a o rozdzielczości 2800 x 1840 pikseli, odświeżaniu 144 Hz i proporcjach 3:2, dzięki czemu czerń jest głęboka, tekst ostry, a przewijanie długich dokumentów nie męczy wzroku poszarpanym ruchem.
I to czuć.
Proporcje 3:2 nie wyglądają tak filmowo, jak 16:10, ale przy pracy wygrywają bez dyskusji. Dokument otwarty obok przeglądarki nie zamienia się w wąski pasek, plik PDF pokazuje więcej treści w pionie, a klawiatura ekranowa nie zasłania większości strony. Dwa programy mieszczą się obok siebie bez ciągłego przesuwania granicy między oknami.
Najwięcej zmienia matowa powierzchnia. PaperMatte skutecznie rozprasza światło z lampy i okna, dlatego nie poprawiałem co chwilę ustawienia tabletu, żeby zobaczyć treść zamiast własnego odbicia. Ta powłoka daje przy pracy więcej niż następne kilkaset pikseli w specyfikacji. Rysik również na niej zyskuje, bo końcówka nie ślizga się po gładkim szkle.
Nie wszystko wygląda lepiej. Mat odbiera obrazowi część szklistego połysku, a kolory podczas oglądania filmu wydają się spokojniejsze niż na typowym OLED-zie. W ostrym słońcu nadal szukałem cienia. Tyle że w biurze, pociągu czy przy oknie PaperMatte robi dokładnie to, czego od niego oczekiwałem.
Grubość 5,3 mm i masa około 509 gramów wyglądają dobrze w materiałach producenta, lecz ważniejsza jest sztywność. Metalowy korpus nie ugina się przy chwytaniu za narożnik i nie wydaje niepokojących dźwięków.
Perłowe plecki mają delikatnie chropowatą powierzchnię, dzięki czemu tablet nie wyślizguje się łatwo z dłoni i wolniej zbiera odciski. Dostępne są wersje biała, niebieska oraz różowa.
Bez klawiatury MatePada można dłużej trzymać podczas czytania. Do dokumentów i poczty szybko zacząłem jednak podpinać Smart Magnetic Keyboard. Klawisze mają sprężysty skok, odstępy nie wymuszają nienaturalnego ułożenia dłoni, a połączenie przez styki i NearLink nie wymaga parowania ani ładowania, dlatego po kilku chwilach pisałem bez częstych pomyłek.
Gładzika jednak tutaj nie ma.
Przy pisaniu ciągłego tekstu da się o tym zapomnieć. W arkuszu, prezentacji i podczas układania kilku okien ręka regularnie wędruje już do wyświetlacza. Mysz rozwiązuje problem, ale wtedy lekki zestaw mobilny potrzebuje kolejnego akcesorium. Brak gładzika jest najbardziej dokuczliwym błędem całej klawiatury.
Nie zachwyca również sposób połączenia klawiszy z tylną osłoną. Nie można zostawić tabletu w etui i odsunąć samej klawiatury, a zakres regulacji kąta jest mały. Na kolanach całość zachowuje stabilność. Na kanapie najczęściej kończyłem z tabletem wyjętym z pokrowca.
Przednią kamerę 12 MP umieszczono na dłuższej ramce, czyli we właściwym miejscu do rozmów przy podłączonej klawiaturze. Twarz pozostaje na środku kadru. Ekranu nie przecina przy tym otwór ani wcięcie.
Tylny aparat 50 MP traktowałem jako narzędzie do skanowania dokumentów i fotografowania tablicy. W dobrym świetle radzi sobie poprawnie, autofocus działa sprawnie, ale nagrywanie kończy się na Full HD. Brak 4K w tablecie za ponad 3000 zł jest oszczędnością na siłę.
Czytnika linii papilarnych także zabrakło. Rozpoznawanie twarzy korzysta ze zwykłej kamery 2D, więc wystarcza do odblokowania ekranu, lecz aplikacja bankowa nadal wymaga kodu albo hasła. Nie ma również złącza słuchawkowego i gniazda microSD. Każda konfiguracja kończy się na 256 GB.
Rysik komunikuje się przez NearLink, a kreska pojawia się bez odczuwalnego opóźnienia. Matowa warstwa stawia końcówce lekki opór. Nie jest to papier i nie ma sensu udawać, że różnicy nie ma, lecz dłuższe pisanie wypada naturalniej niż na błyszczącym szkle.
W pudełku znajdują się wymienne końcówki. Jedna pasuje do szybkich notatek, druga daje większą kontrolę przy małym piśmie i szkicu. Tablet wykrywa położenie pióra nad ekranem, co pomaga wskazywać niewielkie elementy interfejsu jeszcze przed dotknięciem matrycy.
Ściśnięcie obudowy uruchamia kołowe menu skrótów. Przycisk można powiązać z wybraną aplikacją, przesunięciem palca zmieniać slajdy, a podczas prezentacji skorzystać ze wskaźnika. Nie wszystkie gesty działają w każdym programie. Szkoda, bo sprzętowo rysik jest na to gotowy.
Huawei Notes poprawia czytelność odręcznego pisma, łączy notatki z nagraniem głosu i pozwala nanosić komentarze na dokumenty. GoPaint oferuje warstwy, wiele pędzli, pobieranie koloru z obrazu oraz prostą animację. To wystarczyło, żebym wracał do obu programów również po zakończeniu pierwszych prób.
Rysik ma tu sens nawet wtedy, gdy nikt nie planuje rysować. Podpisanie dokumentu, dopisanie uwagi na pliku PDF czy szybka notatka podczas rozmowy są znacznie bardziej prawdopodobnymi zastosowaniami.
Do wyboru są warianty z 8 lub 12 GB RAM, a HarmonyOS 4.3 podczas typowej pracy reaguje szybko, utrzymuje w pamięci przeglądarkę, dokument, komunikator i odtwarzacz oraz pozwala swobodnie ułożyć trzy okna na dużym ekranie bez irytujących przestojów podczas przerzucania treści.
Podczas pracy przy dokumentach mocy mi nie brakowało. W wymagającej grze już tak.
Popularne tytuły działają dobrze, natomiast bardziej rozbudowane produkcje 3D potrzebują niższych ustawień grafiki. Kirin nie dorównuje procesorom Apple M ani najmocniejszym Snapdragonom, co widać także podczas eksportu długiego filmu i pracy nad większym projektem graficznym. MatePad Air jest szybkim tabletem biurowym, a nie stacją roboczą.
Po dłuższej rozgrywce obudowa robi się ciepła. Komora parowa i grafit rozprowadzają temperaturę na większej powierzchni, dlatego pod dłonią nie powstaje jeden szczególnie gorący punkt. To rozsądny kompromis przy tak cienkiej konstrukcji.
WPS Office zapewnia edytor tekstu, arkusz i prezentacje. Filmora wystarcza do prostszego montażu, natomiast Huawei Notes i GoPaint dobrze wykorzystują rysik. Sam system nie sprawiał mi problemów. Więcej uwagi wymaga dostęp do usług Google.
Sklepu Play i natywnej certyfikacji nadal nie ma. AppGallery, microG oraz GBox pozwalają zainstalować YouTube, Gmail, Mapy i wiele innych popularnych programów, zalogować się na konto oraz odbierać powiadomienia, dlatego nie trzeba już szukać przypadkowych plików instalacyjnych w internecie.
To nie daje jednak pełnej zgodności. Część aplikacji bankowych, systemów firmowych i programów sprawdzających integralność urządzenia może nie działać albo utracić wybrane funkcje. Przed zakupem sprawdziłbym po kolei wszystkie narzędzia potrzebne do pracy.
Tutaj nie wystarczy założenie, że skoro Gmail się uruchamia, poradzi sobie również specjalistyczny program firmowy.
Ogniwo 10100 mAh wytrzymywało dzień z pocztą, przeglądarką, dokumentami, komunikatorem, notatkami i kilkoma materiałami wideo. Przy spokojniejszym tempie część energii zostawała na kolejny poranek. Dwa pełne dni wymagałyby już mocnego ograniczenia jasności oraz czasu spędzonego przy 144 Hz.
Ładowanie ma moc 66 W. Po półgodzinie można wrócić do pracy na kilka godzin, natomiast pełny cykl zajmuje około 85 minut. Zasilacz standardowo nie znajduje się w zestawie.
Na liście standardów są WiFi 7, Bluetooth 5.2, NearLink oraz USB 3.1 Gen 1 z wyjściem obrazu. Pełną szybkość portu osiągniemy tylko z odpowiednim przewodem, ponieważ kabel dołączony do zestawu ogranicza transfer do USB 2.0.
Modemu LTE ani 5G nie przewidziano. Nie ma też pełnego odbiornika GPS, więc lokalizacja opiera się na sieciach Wi-Fi. Przy biurku nie ma to znaczenia. W podróży potrzebny jest hotspot z telefonu, a nawigację lepiej pozostawić innemu urządzeniu.
Sześć głośników gra donośnie, dialogi nie giną pod muzyką, a bas ma więcej masy, niż sugeruje obudowa o grubości 5,3 mm. Przy maksymalnej głośności środek pasma robi się twardszy. Wystarczy zejść o kilka stopni.
Podstawowy zestaw 8/256 GB z klawiaturą kosztuje regularnie 3499 zł, w promocji 2999 zł, a z kodem Early Bird 2699 zł. Wersję z tą samą pamięcią, klawiaturą i M-Pencil Pro wyceniono odpowiednio na 3799 zł, 3299 zł oraz 2999 zł.
Przy 12 GB RAM zestaw bez rysika kosztuje 3799 zł, po obniżce 3299 zł lub 2999 zł z kodem. Najdroższa konfiguracja 12/256 GB z klawiaturą i M-Pencil Pro została wyceniona na 3999 zł. Promocja obniża cenę do 3499 zł, a kod do 3199 zł.
Dopłata do 12 GB RAM ma sens przy wielu aplikacjach, większych dokumentach i częstym montażu wideo. Do przeglądarki, notatek, filmów oraz pakietu biurowego wybrałbym 8 GB. Zaoszczędzone pieniądze przeznaczyłbym na rysik.
Najrozsądniej wygląda więc wariant 8/256 GB z klawiaturą i M-Pencil Pro za 3299 zł, ewentualnie 2999 zł z kodem. To nadal sporo, lecz ekran PaperMatte i oba akcesoria są już w cenie. U konkurencji rachunek często zaczyna się dopiero od samego tabletu.
MatePad Air ma sens dla studentów, nauczycieli, osób pracujących z dokumentami i użytkowników robiących dużo odręcznych notatek. Nie kupowałbym go do ciężkiego montażu, wymagających gier ani pracy zależnej od aplikacji, której zgodności z HarmonyOS wcześniej nie sprawdziłem.
Czy zastąpi laptop? Czasami. Przy pisaniu, poczcie, dokumentach i notatkach potrafi, chociaż brak gładzika pozostaje dokuczliwy. Natywne usługi Google, maksymalna wydajność i pełna zgodność z oprogramowaniem nadal przemawiają za iPadem Air lub mocnym tabletem z Androidem.
Jeżeli pierwszeństwo mają matowy ekran, rysik i kompletny zestaw za około 3000 zł, Huawei przygotował bardzo konkretną propozycję.
|
ZALETY
|
WADY
|
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Jeżeli mielibyśmy wskazać największe różnice w specyfikacji między Samsungiem a urządzeniami z chińskiego rynku, jedną…
OPPO Find X10 Pro Max bez wątpienia jest jednym z najciekawszych urządzeń, które definiują segment…
OnePlus Nord 6 kupisz w promocji. Ten wydajny telefon ze średniej półki ma dużą baterię…
Apple AirPods 5 w wersji z bezprzewodowym ładowaniem trafiły do mnie na testy przy okazji…
Xiaomi 17 Ultra to flagowiec, który łączy potężną wydajność z zaawansowanymi możliwościami fotograficznymi. Smartfon oferuje…
Jeśli chcesz, by Twój smartfon zachwycił aparatem nie tylko Ciebie, ale także Twoich znajomych i…