ING prosi wszystkich klientów o uwagę. Znajomość podstawowych metod oszustów to jeden ze sposobów, by zwiększyć własne bezpieczeństwo. Bank przypomina o fałszywych ofertach inwestycyjnych, charakteryzując je i zdradzając jak uniknąć wpadki. Jedno jest pewne: kto nie wykaże się rozumem i znajomością podstawowych zasad, straci pieniądze.
- ING nie ma dobrych wieści dla klientów.
- Bank przypomina o wzmożonej aktywności oszustów, która skupia się wokół fałszywych inwestycji.
- Cyberprzestępcy nakłaniają do wpłat pieniędzy i instalowania aplikacji do zdalnego kontrolowania urządzeń.
- Kto bezmyślnie wykona ich polecenia, straci pieniądze.
Przed weekendem wspominaliśmy o nowości, jaką ING wprowadził dla wszystkich swoich klientów. Dotyczyła ona dziennych limitów przelewów i w dużym skrócie ułatwiała cały proces, zwiększając bezpieczeństwo.
Równolegle bank wydał komunikat, który okazał się znacznie mniej przyjemny. Chodziło bowiem o wzmożoną aktywność cyberprzestępców, tworzących fałszywe reklamy inwestycji w kryptowaluty i akcje.
ING nie ma dobrych wiadomości – klienci zagrożeni
Fot. ING
Oszuści kuszą przede wszystkim szybkim i łatwym zyskiem. Są oni na tyle sprytni, że w fałszywych reklamach wykorzystują wizerunek znanych osób: celebrytów i sportowców. Przy użyciu AI tworzą przerobione nagrania z ich udziałem, gdzie polecają konkretne inwestycje.
Po kliknięciu w reklamę otwiera się formularz, gdzie trzeba wpisać podstawowe dane, w tym numer telefonu. Najczęściej po jakimś czasie do potencjalnej ofiary odzywa się fałszywy doradca inwestycyjny. Na początek proponuje niewielki przelew, zwykle poniżej 1 000 zł, przekonując, że to dobry sposób na rozpoczęcie inwestycji.
To jednak dopiero początek oszustwa. Po pewnym czasie przestępca może namawiać do pobrania programu, który rzekomo pozwoli wypłacić zysk, a w rzeczywistości daje mu dostęp do urządzenia.
Może też żądać kolejnych przelewów, w tym pieniędzy na rzekomy podatek od wypracowanego zysku. Tłumaczy wówczas, że to konieczność do otrzymania zarobionych pieniędzy na konto. Niezależnie jednak od powodu cały proceder kończy się tym samym – utratą oszczędności.
Zdrowy rozsądek i znajomość zasad to podstawa
Fot. ING
Najważniejsze, by nie dać się ponieść obietnicom szybkiego zysku. Jeśli reklama gwarantuje łatwe pieniądze, lepiej nie przelewać środków i wcześniej sprawdzić, czego właściwie dotyczy oferta.
ING ostrzega też przed instalowaniem programów do zdalnej obsługi urządzenia na polecenie rzekomego doradcy. Nie należy również przekazywać mu danych logowania, danych karty, skanu dowodu ani kodów BLIK.
Przed podjęciem decyzji o inwestycji warto najpierw sprawdzić informacje na jej temat. Pomocne mogą być m.in. strony Komisji Nadzoru Finansowego, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, domu maklerskiego lub banku.
Źródło: ING
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.






