Druk 3D i karaluchy? Do dość ciekawego konceptu, czyli stworzenia cyborgo-karaluchów, doszło na Uniwersytecie Technologicznym Nanyang i Waseda. Technologia druku 3D pozwala żywym karaluchom nurkować pod wodą, a jakby tego było mało, cyborgi z Madagaskaru mogą być zdalnie sterowane. Powodem, dla którego naukowcy stworzyli owado-cyborga, są akcje poszukiwawczo-ratunkowe.
- Naukowcy z NTU i Waseda stworzyli cyborgo-karaluchy.
- Dzięki technologii Druku 3D mogą nurkować i być zdalnie sterowane.
- Mają wspierać akcje poszukiwawczo-ratunkowe.
Głównym powodem, dla którego zostały wybrane karaluchy, jest fakt, że potrafią przeciskać się przez wąskie szczeliny, nie mają problemu z poruszaniem się po nierównym gruzie i zużywają niewiele energii. Jednak mają małe ograniczenie — nie potrafią oddychać w wodzie. Tutaj przychodzi z pomocą druk 3D.
Druk 3D i kombinezon dla karalucha — brzmi jak scenariusz do cyberpunk
Problem wytrzymałości karaluchów zaczyna się pod wodą. Karaluchy oddychają przez przetchlinki znajdujące się po bokach ciała, dlatego po zanurzeniu, po upływie kilku minut, tracą dostęp do powietrza.
Rozwiązaniem ma być elastyczny skafander wydrukowany w 3D. Dobrym pytaniem, jakie się nasuwa, jest to, jak ma to działać? Okazuje się, że w zbiorniku znajduje się gąbka pokryta dwutlenkiem manganu, która w reakcji z nadtlenkiem wodoru wytwarza tlen.
Natomiast tlen jest transportowany przez niewielkie silikonowe rurki bezpośrednio do otworów oddechowych owada. Cały system produkcji tlenu zamknięty jest w „zbiorniku”, który z kolei wydrukowany jest z żywicy PMMA.
Taka modyfikacja znacznie zmniejsza ich ograniczenia. Mianowicie zwykłe owady pod wodą są w stanie wytrzymać do około 3–4 minut. Natomiast robo-karaluch może wytrzymać znacznie dłużej, bo aż do 3 godzin.
Bardziej imponujący jest jednak fakt, że mogą być zdalnie sterowane
Karaluchy-nurki z takim modem, jak 3-godzinnym zapasem tlenu, mogłyby się cieszyć bezkresnym tripem pod wodą. Jednak z racji przeznaczenia projektu cyborgów-karaluchów taki scenariusz nie może istnieć.
Okazuje się, że na grzbiecie karalucha znajduje się mały plecak płytką elektroniczną. Plecak natomiast jest połączony elektrodami, a elektrody umieszczone są przy układzie nerwowym owada. „Operator” wysyła bezprzewodowo sygnały, które generują impulsy elektryczne, wywołując odpowiednią reakcję — nie wiem jak was, ale mnie to odrobinę przeraża.
Oczywiście wszystko to w ramach zastosowań ratowniczych. Małe robo-insekty mogą się przedostać przez drobne szczeliny w gruzach spowodowanych na przykład przez trzęsienie ziemi. Robo-cyborgi są również tańsze niż budowanie całego robota od podstaw. À propos druku 3D i robienie czegoś od podstaw, tutaj znajdziesz całkiem fajny artykuł o gościu, który wydrukował sobie smarwatch.
Źródło: 3dnatives.com, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







