Szukasz porządnego smartwatcha z Wear OS? Przetestowałem Samsung Galaxy Watch9 w wersji 40 mm i sprawdziłem, jak ten lekki zegarek radzi sobie z monitorowaniem zdrowia, treningami oraz jak wypada jego czas pracy.
Spis treści
Samsung od kilku lat rozwija serię Galaxy Watch według tej samej filozofii. Zamiast co roku wywracać projekt do góry nogami, konsekwentnie poprawia elementy, które mają największy wpływ na codzienne użytkowanie.
Galaxy Watch9 nie jest z pewnością rewolucją i trudno odnieść inne wrażenie po okresie testowym. Pytanie brzmi jednak zupełnie inaczej. Czy zmiany, których na pierwszy rzut oka nie widać, rzeczywiście robią różnicę?
Przez kilkanaście dni korzystałem z wersji 40 mm jako podstawowego smartwatcha. Towarzyszył mi podczas pracy, treningów, spacerów, zakupów i snu. Sprawdzałem nie tylko funkcje, którymi Samsung chwali się w materiałach marketingowych, ale przede wszystkim to, jak zegarek zachowuje się w zwykłym, codziennym użytkowaniu.
Czy faktycznie działa szybciej? Czy nowe funkcje zdrowotne są czymś więcej niż kolejnymi wykresami? I wreszcie, czy akumulator nadal pozostaje największą słabością?
Po zakończeniu testów odpowiedź okazała się prostsza, niż początkowo zakładałem. Samsung Galaxy Watch9 nie jest zegarkiem, który próbuje imponować efektownymi nowościami. To model dopracowany w miejscach, z których korzysta się każdego dnia.
Lekki, wygodny i dopracowany
Pierwszą rzeczą, którą zauważyłem po założeniu Galaxy Watch9, nie był ekran ani nowe funkcje. Był nią komfort. Już po kilkunastu minutach praktycznie przestałem zwracać uwagę na to, że mam zegarek na nadgarstku.
Samsung pozostawił sprawdzoną, minimalistyczną stylistykę znaną z poprzednich generacji. Wersja 40 mm otrzymała aluminiową kopertę o grubości zaledwie 8,6 mm i masie 31,5 grama. Podczas pracy przy komputerze zegarek nie zahacza o biurko ani klawiaturę, podczas spacerów pozostaje praktycznie niewyczuwalny, a w nocy nie przeszkadza nawet osobom, które na co dzień nie śpią z zegarkiem.
Duże znaczenie ma silikonowy pasek. Jest miękki, odpowiednio elastyczny i dobrze dopasowuje się do nadgarstka. Nawet po wielu godzinach noszenia nie zauważyłem ucisku ani podrażnień skóry. Zegarek stabilnie utrzymuje swoją pozycję, dzięki czemu czujnik BioActive przez cały czas pozostaje w odpowiednim kontakcie ze skórą.
Samsung po raz kolejny zrezygnował z fizycznego, obrotowego pierścienia. Początkowo podchodziłem do tego z pewnym sceptycyzmem, ponieważ przez lata był to znak rozpoznawczy najlepszych modeli producenta. Po kilku dniach korzystania okazało się jednak, że wirtualny bezel działa zaskakująco dobrze.
Przesuwanie palca po krawędzi ekranu jest płynne, a haptyka skutecznie imituje pracę mechanicznego elementu. To jedno z najlepiej zrealizowanych rozwiązań tego typu, jakie znajdziemy obecnie w smartwatchach z Wear OS.
Na pochwałę zasługuje również jakość wykonania. Certyfikaty IP68 oraz 5ATM pozwalają bez obaw korzystać z zegarka podczas pływania czy treningów w deszczu, a zgodność z normą MIL-STD-810H daje dodatkowy spokój przy codziennym użytkowaniu.
W trakcie testów koperta kilkukrotnie uderzyła o framugę drzwi, metalową poręcz i blat biurka. Nie pojawiły się żadne zarysowania ani uszkodzenia, które mogłyby sugerować słabszą trwałość konstrukcji.
Na tle konkurencyjnych smartwatchy Galaxy Watch9 wyróżnia się przede wszystkim wygodą. Apple Watch Series 10 oferuje równie wysoką jakość wykonania, ale jego bardziej kanciasta koperta nie każdemu odpowiada. Z kolei Pixel Watch 4 zachwyca wyglądem, jednak wypukłe szkło jest bardziej narażone na przypadkowe zarysowania. Samsung postawił na bardziej zachowawcze podejście i w praktyce okazało się ono bardzo rozsądne.
Świetny ekran, ale akumulator wciąż pozostawia niedosyt
Samsung Galaxy Watch9 / fot. Paweł Gajkowski, gsmManiaK.pl
Zastosowany wyświetlacz zrobił na mnie wrażenie już pierwszego dnia testów. Przez cały okres użytkowania ani razu nie zdarzyło mi się zasłaniać go dłonią, żeby sprawdzić godzinę, czy odczytać powiadomienie. W praktyce ekran okazał się jednym z mocniejszych elementów Galaxy Watch9.
Na tle konkurencji ekran tego smartwatcha (Super AMOLED o przekątnej 1,34 cala i rozdzielczości 438 x 438 pikseli, jasność sięgająca 3000 nitów) wypada znakomicie. Pod względem maksymalnej jasności dorównuje najlepszym na rynku i wyraźnie przewyższa wiele tańszych modeli z Wear OS.
W praktyce różnicę widać przede wszystkim latem. Tam, gdzie część zegarków zaczyna tracić czytelność, Samsung nadal pozostaje w pełni komfortowy podczas korzystania z map, treningów czy odczytywania powiadomień.
Bardzo dobrze wypada również jakość samego obrazu. Czerń jest głęboka, kolory pozostają naturalne, a wysoka ostrość sprawia, że interfejs wygląda wyraźnie. Samsung od lat słynie z jakości ekranów AMOLED i tutaj trudno znaleźć element, do którego można byłoby się przyczepić.
Always-On Display działa dokładnie tak, jak powinien. Przejścia pomiędzy trybem uśpienia a pełnym podświetleniem są płynne, a wyświetlane informacje pozostają czytelne bez zauważalnego wpływu na komfort obsługi.
Samsung przygotował również bardzo szeroki wybór tarcz. Nie chodzi wyłącznie o wygląd. Część z nich pozwala wyświetlać najważniejsze dane treningowe, pogodę, kalendarz czy poziom energii bez konieczności otwierania kolejnych ekranów.
Niestety, tam, gdzie kończą się pochwały dla ekranu, zaczyna się największy kompromis Samsunga Galaxy Watch9 40 mm. Akumulator nadal pozostaje jego najsłabszym punktem.
Samsung Galaxy Watch9 / fot. Paweł Gajkowski, gsmManiaK.pl
Ogniwo o pojemności 390 mAh przy aktywnym Always-On Display, ciągłym monitorowaniu zdrowia, odbieraniu powiadomień i kilku treningach pozwalał mi korzystać z zegarka przez około 26 do 28 godzin.
Oznacza to, że ładowanie staje się codziennością. Jeżeli często korzystasz z GPS, ten czas potrafi skrócić się jeszcze bardziej. Samsung zrobił duży postęp w wydajności, ale nie rozwiązał największego problemu.
Nie oznacza to jednak, że ładowanie jest szczególnie uciążliwe. Uzupełnienie energii od zera do pełna zajmuje około 70 minut, natomiast pół godziny wystarcza, aby odzyskać blisko połowę pojemności akumulatora. W praktyce często odkładałem zegarek na ładowarkę podczas porannego prysznica lub pracy przy komputerze i to wystarczało, aby bez problemu dotrwać do kolejnego dnia.
Doceniam również rozsądne ustawienia fabryczne. Samsung nie aktywuje od razu wszystkich najbardziej energochłonnych funkcji, dlatego osoby korzystające głównie z powiadomień, płatności i podstawowego monitorowania zdrowia mogą liczyć na nieco dłuższy czas pracy.
Trzeba jednak pamiętać, że pełnię możliwości Galaxy Watch9 poznaje się dopiero po uruchomieniu wszystkich funkcji zdrowotnych i treningowych. Wtedy akumulator wyraźnie przypomina o swoich ograniczeniach.
To właśnie akumulator pozostaje największym polem do poprawy. Konkurenci (jak Huawei czy Garmin) potrafią pracować kilka dni, a czasem nawet kilkanaście dni na jednym ładowaniu. Samsung jednak wybrał inną drogę, stawiając na rozbudowany system Wear OS i bogaty zestaw funkcji działających w tle.
Jeżeli zależy Ci przede wszystkim na czasie pracy, Galaxy Watch9 nie będzie liderem swojej klasy. Jeżeli jednak priorytetem są możliwości systemu i aplikacje, ten kompromis staje się znacznie łatwiejszy do zaakceptowania.
Wear OS działa tak, jak zawsze powinien działać
Największą zmianę względem poprzednich generacji zauważyłem tam, gdzie najmniej ją widać. Nie chodzi o nowe ikony czy przeprojektowane menu, ale o sposób, w jaki zegarek reaguje na każde polecenie.
Już po kilku godzinach korzystania odniosłem wrażenie, że Galaxy Watch9 po prostu nie każe na siebie czekać. Wszystko dzieje się natychmiast. A to wszystko zasługa nowego układu SoC Snapdragon Wear Elite (3 nm).
Samsung postawił na Android Wear OS 7 z nakładką One UI Watch 9 i trudno wyobrazić sobie lepsze połączenie. Interfejs jest przejrzysty, logicznie uporządkowany i nie wymaga przyzwyczajania się nawet wtedy, gdy wcześniej korzystało się z innego smartwatcha z systemem Google.
Animacje pozostają płynne, aplikacje uruchamiają się błyskawicznie, a przełączanie pomiędzy ekranami nie powoduje charakterystycznych dla starszych modeli chwil zawahania.
Samsung coraz mocniej rozwija funkcje wykorzystujące sztuczną inteligencję. Początkowo podchodziłem do nich z rezerwą, ponieważ w wielu urządzeniach AI jest przede wszystkim hasłem reklamowym. W Galaxy Watch9 kilka rozwiązań rzeczywiście ułatwia codzienne korzystanie z zegarka.
Najbardziej praktyczna okazała się obsługa Gemini za pomocą gestu Raise-To-Talk. Wystarczy unieść nadgarstek w kierunku ust, aby aktywować asystenta bez dotykania ekranu czy naciskania przycisków. Początkowo korzystałem z tej funkcji sporadycznie, jednak po kilku dniach zacząłem używać jej znacznie częściej. Szczególnie wtedy, gdy telefon pozostawał w kieszeni albo miałem zajęte ręce.
Jeszcze większe znaczenie mają jednak nowe funkcje zdrowotne. Galaxy Watch9 nie ogranicza się już do wyświetlania pojedynczych pomiarów. System analizuje historię aktywności, jakość snu, zmienność rytmu serca oraz poziom regeneracji, a następnie próbuje wyciągać konkretne wnioski.
Vitals, Energy Score, Heart Health Score, Fitness Index oraz Daily Cardio Load tworzą spójny obraz kondycji organizmu zamiast prezentować kolejne wykresy, z których użytkownik musi sam wyciągać wnioski.
Najbardziej spodobało mi się to, że wskazówki nie pojawiają się od razu po uruchomieniu zegarka. System potrzebuje kilku dni, aby poznać użytkownika i dopiero wtedy zaczyna proponować konkretne działania. Dzięki temu rekomendacje sprawiają wrażenie znacznie bardziej przemyślanych niż w wielu konkurencyjnych smartwatchach.
Nie oznacza to oczywiście, że Galaxy Watch9 zastąpi lekarza czy profesjonalnego trenera. Nadal należy traktować go jako urządzenie wspierające codzienną aktywność, a nie sprzęt medyczny. Jeżeli jednak regularnie monitorujesz sen, treningi i regenerację, trudno nie zauważyć, że Samsung zrobił pod tym względem wyraźny krok naprzód.
Po zakończeniu testów doszedłem do prostego wniosku. Największą siłą Galaxy Watch9 nie jest liczba nowych funkcji, ale sposób, w jaki zostały ze sobą połączone. Zegarek nie zasypuje użytkownika danymi. Coraz częściej potrafi powiedzieć, co te dane naprawdę oznaczają.
Nie tylko liczy kroki. Tak Galaxy Watch9 pomaga trenować i dbać o zdrowie
To właśnie w tej części Galaxy Watch9 pokazuje, że Samsung od kilku lat konsekwentnie rozwija swoje zaplecze zdrowotne i sportowe. Nie chodzi już wyłącznie o liczbę dostępnych funkcji, ale o to, jak dobrze współpracują ze sobą podczas codziennego użytkowania.
Oprogramowanie coraz rzadziej zbiera dane wyłącznie dla statystyk. Coraz częściej próbuje je interpretować i podpowiadać, co z nich wynika.
Sercem całego systemu pozostaje odświeżony moduł BioActive. Odpowiada za pomiar tętna, EKG oraz analizę składu ciała metodą BIA, a wspierają go czujnik temperatury, akcelerometr, żyroskop, barometr, kompas i czujnik światła.
Zegarek nie zasypuje użytkownika pojedynczymi pomiarami. Zamiast tego buduje pełniejszy obraz kondycji organizmu.
Największe zaufanie wzbudził we mnie moduł GPS. Dwuzakresowy odbiornik wykorzystujący pasma L1 i L5 bardzo szybko ustala pozycję i równie dobrze utrzymuje sygnał podczas aktywności.
W trakcie testów ślad niemal idealnie pokrywał się z rzeczywistą trasą, zarówno na otwartej przestrzeni, jak i pomiędzy budynkami czy na leśnych ścieżkach. To właśnie tam wiele tańszych smartwatchy zaczyna rysować charakterystyczne zygzaki. Galaxy Watch9 praktycznie tego nie robi.
Dokładność ma jednak swoją cenę. Korzystanie z GPS należy do najbardziej energochłonnych funkcji zegarka. Podczas dłuższych treningów poziom akumulatora spada wyraźnie szybciej, dlatego osoby planujące wielogodzinne wycieczki rowerowe czy górskie wyprawy powinny mieć to na uwadze.
Nie jest to wada wyłącznie Samsunga. To kompromis, z którym nadal mierzy się większość smartwatchy oferujących tak dokładną lokalizację.
Samsung przygotował ponad sto trybów sportowych, ale znacznie ważniejsze od samej liczby jest to, jak działają w praktyce. Najpopularniejsze aktywności, takie jak marsz, bieg, jazda na rowerze czy pływanie, zegarek potrafi rozpoznać automatycznie.
Kilkukrotnie celowo nie uruchamiałem treningu ręcznie i za każdym razem Galaxy Watch9 sam rozpoczynał rejestrowanie aktywności po kilku minutach ruchu. To drobiazg, ale właśnie takie rozwiązania sprawiają, że z zegarka korzysta się wygodniej.
Osoby regularnie biegające otrzymują znacznie więcej niż podstawowy pomiar dystansu i tempa. Galaxy Watch9 analizuje długość kroku, czas kontaktu stopy z podłożem, oscylację pionową czy szacowany pułap tlenowy VO2 Max. Rowerzyści mogą dodatkowo korzystać z pomiaru FTP po sparowaniu kompatybilnego miernika mocy.
Co ważne, dane nie trafiają w postaci niezrozumiałych wykresów. Samsung coraz lepiej radzi sobie z ich interpretacją i podpowiada, kiedy warto zwiększyć intensywność treningów, a kiedy lepiej przeznaczyć dzień na regenerację.
To właśnie nowe wskaźniki, takie jak Daily Cardio Load czy Fitness Index, okazały się jedną z największych niespodzianek podczas testów.
Początkowo podchodziłem do nich z dystansem, jednak po kilku dniach regularnego noszenia zauważyłem, że rekomendacje coraz częściej pokrywają się z moim rzeczywistym samopoczuciem. Gdy organizm był zmęczony po intensywnym wysiłku, zegarek sugerował spokojniejszy dzień. Kiedy regeneracja przebiegała prawidłowo, zachęcał do mocniejszego treningu.
Na koniec warto wspomnieć o analizie składu ciała BIA. Nie zastąpi profesjonalnego badania wykonanego specjalistycznym sprzętem, ale do regularnego kontrolowania zmian sprawdza się bardzo dobrze. W kilka chwil można sprawdzić poziom tkanki tłuszczowej, masę mięśniową czy zawartość wody w organizmie. Dla osób, które monitorują efekty treningów lub redukcji masy ciała, będzie to przydatny dodatek, a nie tylko kolejna funkcja obecna w specyfikacji.
Czy warto kupić Samsung Galaxy Watch9 40 mm?
Po zakończeniu testów doszedłem do jednego wniosku. Samsung Galaxy Watch9 nie jest zegarkiem, który próbuje za wszelką cenę zachwycić nowościami. Samsung nie wymyślił tej serii od początku, tylko konsekwentnie poprawił elementy, z których korzysta się najczęściej.
Paradoksalnie właśnie dzięki temu jest to jedna z najbardziej udanych generacji Galaxy Watch od kilku lat.
Największym atutem Galaxy Watch 9 zdaje się jego uniwersalność. To zegarek, który równie dobrze sprawdza się jako centrum powiadomień, trener podczas aktywności fizycznej i narzędzie do monitorowania zdrowia. W każdej z tych ról prezentuje wysoki poziom. Nie jest najlepszy w każdej pojedynczej kategorii, ale dobrze łączy wszystkie te funkcje w jednym urządzeniu.
Największym rozczarowaniem nadal pozostaje natomiast akumulator. Przez cały okres testów właśnie on najczęściej przypominała mi, że korzystam z Galaxy Watch9.
Przy aktywnym monitorowaniu zdrowia, Always-On Display i kilku treningach w tygodniu ładowanie mniej więcej co jeden dzień staje się normą. Oczekiwałem czegoś więcej. Gdyby Samsung wydłużył czas pracy choćby do trzech dni, byłby to smartwatch bliski kompletności.
Nie wszystkim przypadnie również do gustu wersja 40 mm. Osoby przyzwyczajone do większych kopert mogą narzekać na mniejszą powierzchnię ekranu podczas odpisywania na wiadomości czy korzystania z klawiatury ekranowej. Z drugiej strony właśnie kompaktowe rozmiary sprawiają, że zegarek jest wyjątkowo wygodny podczas całodziennego noszenia oraz snu.
Pojawia się również pytanie, czy warto przesiąść się z poprzedniej generacji. Jeśli korzystasz z Galaxy Watch8 i jesteś z niego zadowolony, zmiana nie będzie konieczna. Różnice są zauważalne, ale nie na tyle duże, aby uzasadniały natychmiastową wymianę.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku właścicieli Galaxy Watch5, Galaxy Watch6 lub jeszcze starszych modeli. W ich przypadku szybszy system, dokładniejsze czujniki oraz nowe funkcje zdrowotne będą odczuwalne praktycznie od pierwszego dnia.
Reasumując, jeżeli miałbym dziś polecić jeden kompaktowy smartwatch z systemem Wear OS, Galaxy Watch9 znalazłby się na samym szczycie tej listy. To dojrzała, dopracowana konstrukcja, która nie próbuje imponować szcztucznymni sloganami. Po prostu bardzo dobrze wykonuje swoją pracę. I właśnie dlatego zasługuje na wysoką ocenę.
|
ZALETY
|
WADY
|
Ceny w sklepach
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.














