Zeblaze Stratos 4 Pro / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Zeblaze Stratos 4 Pro był ze mną na testach przez cały urlop, zrobiłem z nim 113 kilometrów, próbowałem rozładować jego baterię, sprawdziłem GPS i cieszyłem się z przydatnej latarki. To bardzo tani smartwatch za niecałe 200 złotych, a mimo tego wyposażeniem i możliwościami potrafi konkurować z modelami za kilkukrotnie większą kasę. Czy warto go kupić? Tego dowiesz się z naszej recenzji.
Spis treści
Moim głównym założeniem podczas testowania Zeblaze Stratos 4 Pro było sprawdzenie, czy najpierw poddam się ja, czy on. No i wygrał, bo baterii w tym zegarku po prostu nie da się zajechać. Do tego trzeba przyznać, że ma niezły GPS, użyteczną latarkę, całkiem sprawne oprogramowanie i po prostu chce się z niego korzystać na co dzień. Przy okazji jest też dobrze wykonany z jakościowych materiałów.
Za taką kasę po prostu trudno wymagać więcej. Zeblaze Stratos 4 Pro kosztuje bowiem 200 złotych, czasem jeszcze mniej w promocjach. Nawet jeśli będziesz chciał kupić go w polskich sklepach, nie będzie to wyzwaniem. Zapłacisz co prawda 470 złotych, ale znacznie krócej zejdzie z dostawą. Czy jest wart takiej kasy? Tego dowiesz się z mojej recenzji. Zeblaze Stratos 4 Pro.
| Zeblaze Stratos 4 Pro | |
| Ekran | 1,43 cala, AMOLED, jasność do 2000 nitów, |
| Obudowa | Tworzywa sztuczne, stal nierdzewna, szkło ochronne na ekranie |
| Łączność | Bluetooth, GPS |
| System | własny |
| Funkcje zdrowotne | Pulsometr, SpO2,GNSS, 170 trybów sportowych |
| Bateria | Do 60 dni w trybie czuwania, 21 godzin pracy na GPS, 3 tygodnie zwykłego użytkowania, 500 mAh, szybkie ładowanie |
| Waga | Około 63 g z paskiem |
Zeblaze Stratos 4 Pro okazał się dobrze wykonanym, odpornym smartwatchem z GPSem, mocną latarką i bardzo dobrą baterią. Za kwotę 200 złotych po prostu warto go kupić, a obniżające jego cenę do poziomu poniżej 200 złotych promocje tylko windują atrakcyjność. Zegarek nada się dla biegacza-amatora, który po prostu chce śledzić pokonywane trasy. 3 tygodnie bez ładowania to sztandarowy argument za jego zakupem.
|
ZALETY
|
WADY
|
Na początek nieco na temat budowy i zastosowanych materiałów w tym zegarku. Zeblaze Stratos 4 Pro jest bowiem w większej części metalowy. Gdy testowałem Zeblaze Stratos 3 Ultra, już wtedy pozytywnie wypowiadałem się na temat jego koperty. Tu jest jeszcze o poziom lepiej i nie ma tu już mowy o „taniej chińszczyźnie”. To po prostu dobrze zrobiony smartwatch o odpornej i budzącej zaufanie konstrukcji.
Zeblaze Stratos 4 Pro / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Jedna rzecz nieco mnie zdziwiła. Otóż do obsługi zegarka służy nie tylko ekran dotykowy, ale i aż 3 przyciski. Ten po lewej służy do włączenia latarki, która jest na tyle mocna, żeby znaleźć dziurkę od klucza w całkowitej ciemności piwnicy, w której ktoś znowu ukradł żarówki. Drugi jest programowalny, za co producentowi należą się brawa (można tu dodać pomiar pulsu, treningi, pomiar stresu, polączenia, przycisk migawki i wiele innych – ja dodałem ćwiczenia oddechowe).
Do rzeczy jednak – zdziwiłem się. Zdziwiłem się tym, że obrotowa koronka w górnym, prawym przycisku, nie służy już do przewijania listy menu, a w poprzedniku było to normą. Szkoda, że zdecydowano się z tego zrezygnować. Dodam, że przycisk jak najbardziej się obraca, ale po prostu nie służy to już do przewijania. Dziwna decyzja.
Na froncie znajduje się ekran AMOLED o średnicy 1,43 cala. Mogę o nim napisać tyle, że przy żadnych warunkach oświetleniowych szczególnie mnie nie zawiódł. W jasnym słońcu podczas biegania widziałem wszystkie koniecznie informacje. Być może mógłbym się przyczepić, że w nocy trochę razi w oczy, ale przy takiej cenie trochę głupio mi to robić.
Poza tym mamy tu dość typową dla G-Shocka, odporną konstrukcję. Sam pasek jest miękki, osadzony na standardowych teleskopach i łatwo go wymienić. Być może zmieniłbym go na coś nieco sztywniejszego. Zeblaze Stratos 4 Pro jest bowiem spory i waży 63 g (43 g bez paska, a to nadal sporo).
Na koniec tej sekcji jak zwykle kilka słów na temat wibracji i tu również się zaskoczyłem, choć raczej negatywnie. Wibracje są co prawda bardzo solidne, ale też bardzo nieprzyjemne. Nie ma tui za grosz haptyki i widać, że oszczędności poszły w tym kierunku. No i jest jeszcze kwestia głośnika. Pierwszy raz, gdy ustawiłem budzik, prawie dostałem od niego zawału. Jest co prawda niskiej jakości, ale za to głośności pozazdrościłby mu niejeden smartfon.
Jedną z najmocniej promowanych funkcji Zeblaze Stratos 4 Pro jest GPS. To zresztą jeden z niewielu producentów, który jest w stanie zaoferować taką funkcję w cenie, która zwykle kojarzy się z tanimi opaskami sportowymi (które lokalizacji zresztą nie mają). Nie spodziewałem się po nim za wiele i to okazało się kluczem do pozytywnego zaskoczenia. Bo to po prostu… działa.
Już przy wspomnianym tutaj poprzedniku chwaliłem dokładność GPS, która na 7-kilometrowej trasie wyniosła jakieś 80 metrów błędu. Przebiegłem się więc dokładnie taką samą trasą i uzyskałem jeszcze mniejszy błąd. 50 metrów przekłamania na trasie o takiej długości nie jest nawet warte wspomnienia w kontekście tak taniego zegarka. Są tu nawet podstawowe tryby treningowe dla biegaczy. Oczywiście nie napiszę, że zastąpi Ci Garmina w poważniejszym treningu.
Dlaczego? Ponieważ pomiar pulsu nie jest już niestety aż tak dokładny, jak GPS. Dopóki trzymasz się poziomu poniżej 150 uderzeń na minutę, nie będzie źle i pomiar jest porównywalny do mojego Garmina. Gorzej robi się powyżej 160, gdzie najwyraźniej miałem zawał, albo zegarek zgłupiał. Ponieważ tydzień później nadal piszę ten test, zakładam, że to jednak wina sensora.
Do połączenia pomiędzy smartwatchem i smartfonem służy aplikacja GloryFitPro. Jest do pobrania ze sklepu Apple i Google, nie trzeba tu bawić się w żadne niestandardowe repozytoria. Sam proces parowania również przebiegł bezproblemowo i szybko. Aplikacja jest taka, jak się spodziewasz – niezbyt ładna, za to na tym etapie już nieźle przetłumaczona.
Teraz dochodzimy do momentu, w którym Zeblaze Stratos 4 Pro po prostu błyszczy. Chodzi o baterię, która przy pojemności 500 mAh zwyczajnie nie chce się rozładować. Producent obiecuuje 60 dni czuwania, czego oczywiście nie jestem w stanie zweryfikować ze względu na okres testów. Miałem jednak możliwość zostawić go nieruszanego na 5 dni i poziom naładowania spadł o 7%. Wygląda na to, że nie przesadzali.
Jeżeli chodzi o tydzień aktywnego użytkowania, to wskaźnik baterii pokazywał po nim 70%. Według producenta ma wytrzymać 3 tygodnie, jest więc standardowo. To bardzo dobre rezultaty. Dodam, że godzinne bieganie pozbawiło Zeblaze Stratos 4 Pro 5% naładowania. Nie mam się do czego przyczepić.
Na koniec tej części testu wspomnę jeszcze o małej wadzie, czyli zdecydowanie niezbyt mocnym złączu ładowania. To jest pinowe i magnetyczne, ale nie zawsze trzyma solidnie. Najwygodniej jest po prostu położyć go na płasko. Sam proces zupełnie nie zmienił się od czasu Zeblaze Stratos 3 Ultra i nadal trwa około 100 minut.
Przypomnę ceny dla tych, których przytłoczyła taka ilość zalet Zeblaze Stratos 4 Pro. Ten zegarek kosztuje raptem 200 złotych w Banggood, jeszcze mniej w promocjach, a w Polsce trzeba na niego wyłożyć jakieś 470 złotych. I muszę uczciwie przyznać, że może spokojnie rywalizować z modelami za te 5 stówek z polskiej dystrybucji, a w cenie z chińskiego sklepu jest po prostu doskonałą okazją.
Zeblaze Stratos 4 Pro / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
|
ZALETY
|
WADY
|
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Jeżeli mielibyśmy wskazać największe różnice w specyfikacji między Samsungiem a urządzeniami z chińskiego rynku, jedną…
OPPO Find X10 Pro Max bez wątpienia jest jednym z najciekawszych urządzeń, które definiują segment…
OnePlus Nord 6 kupisz w promocji. Ten wydajny telefon ze średniej półki ma dużą baterię…
Apple AirPods 5 w wersji z bezprzewodowym ładowaniem trafiły do mnie na testy przy okazji…
Xiaomi 17 Ultra to flagowiec, który łączy potężną wydajność z zaawansowanymi możliwościami fotograficznymi. Smartfon oferuje…
Jeśli chcesz, by Twój smartfon zachwycił aparatem nie tylko Ciebie, ale także Twoich znajomych i…