OnePlus 11 i OnePlus 13 / fot. Damian Kucharski, gsmManiaK.pl
OnePlus wycofuje się z Europy cichymi, ale coraz większymi krokami. Moim zdaniem to smutne wydarzenie z perspektywy ManiaKa, któremu zależy na rozwoju rynku mobilnego. Są co najmniej 3 smartfony OnePlus, które odcisnęły swoje piętno na zawsze. To dowód na to, że OnePlus jest świetnym producentem telefonów.
Spis treści
Wszystko wskazuje na to, że OnePlus zniknie z Europy. Marka budowana konsekwentnie od 2014 roku najwidoczniej nie przekonała do siebie tak szerokiego grona klientów, by działalność w naszej części świata opłacała się producentowi. A konkretniej stojącemu wyżej w hierarchii OPPO.
O ile ciągle zniknięcie OnePlus z Europy nie zostało oficjalnie potwierdzone, tak branżowe media już są praktycznie pewne takiego scenariusza. Widać to także po fatalnej dostępności produktów marki w jej oficjalnym sklepie internetowym.
Są osoby, które uważają, że to żadna strata. To błąd. Ja zawsze uważam, że każda konkurencja jest dobra, a OnePlus jest/był (niepotrzebne skreślić) świetną konkurencją dla każdego rywala. Poza tym wiele takich głosów pochodzi od osób, które nigdy nie miały OnePlusa, albo przejechały się tylko raz na wyjątkowo nieudanym modelu.
Ja sam korzystam z trzeciego telefonu OnePlus z rzędu, bo wyjątkowo trafiły w moje gusta. Poza tym przez swoje 12 lat działalności OnePlus wydał kilka sprzętów, które niejeden ManiaK nowych technologii zapamięta na zawsze. Oto 3 z nich, o których ja zawsze będę pamiętał.
OnePlus One to już smartfon kultowy. O jego premierze było głośno na długo, zanim został on oficjalnie zaprezentowany. OnePlus postanowił zacząć go regularnie promować, ujawniając kolejne, kluczowe tajemnice.
Na dzień dobry OnePlus wystrzelił prawdziwe torpedy: OnePlus One miał dostać topowy wtedy procesor Qualcomm Snapdragon 801 i kosztować mniej niż 350 euro (w 2014 roku to było ok. 1456 zł). Przypominam, że Samsung Galaxy S5 w dniu premiery został wyceniony aż na 2999 złotych. Dwa OnePlusy w cenie jednego Samsunga, WOW.
Okazało się, że to dopiero początek zaskoczeń. Oficjalna cena OnePlus One została ustalona na 269 euro w bazowym wariancie, czyli lekko ponad 1100 zł! Nawet LG G3, jeden z najtańszych flagowców renomowanych producentów, kosztował prawie dwa razy tyle.
Pierwszy zabójca flagowców w historii nie był jednak dostępny w sklepach. By móc go kupić, trzeba było otrzymać specjalne zaproszenie. Nie było to jakieś specjalnie trudne, ale nie każdy mógł od ręki kupić OnePlus One.
Sam OnePlus One okazał się telefonem niezwykle udanym. Oczywiście nie był ideałem, lecz producent zadbał o wszystkie możliwe podstawy. Do dziś pamiętam, gdy czytałem pełny zachwytów test Mieszka Krzykowskiego ze świętej pamięci PCLab. Szczególnie podobało mu się to, że procesor w tym telefonie był nie do zajechania.
Niestety, PCLab już nie ma, OnePlusa w Europie niedługo też już raczej nie będzie. Szkoda, bo już pierwszy OnePlus One pokazał, jak duży potencjał ma ta marka. A to był dopiero początek jej przygód.
Kolejnym modelem, który podbił serca użytkowników i ManiaKów był OnePlus 7 Pro. Udało się to osiągnąć fajnym zabiegiem: przeniesieniu kamerki do selfie na wysuwany mechanizm. Dzięki temu flagowiec ten ofiarował nieskazitelny ekran, bez żadnych otworów, wcięć czy innych dziwactw. Ponad 88% screen-to-body ratio w tej sytuacji robiło niesamowite wrażenie.
Nie było bardziej zjawiskowego telefonu niż OnePlus 7 Pro, przekonaj mnie do zmiany zdania / fot. Paweł Gajkowski, gsmManiaK.pl
Ważne było też to, że ekran OnePlus 7 Pro oferował wszystko to, co wtedy było najlepsze. Rozdzielczość QHD+ gwarantowała nieskazitelną ostrość wyświetlanego obrazu, a odświeżanie 90 Hz podnosiła płynność działania. Na taki wyświetlacz trudno się było napatrzeć.
Pozostałe elementy specyfikacji OnePlus 7 Pro także były rynkową czołówką. Jak zwykle najszybszy procesor Snapdragon z pamięcią UFS 3.0, aparat bez większych kompromisów, pojemna bateria z wtedy szybkim ładowaniem 30W i nawet USB-C 3.1: to wszystko dostaliśmy z telefonem, który na start kosztował od 3099 złotych.
W późniejszym czasie niektórzy sugerowali, że prawdziwy OnePlus skończył się właśnie na OnePlus 7 Pro. Rzeczywiście, dobrze i tanio już nie było, ale zmieniło się to na świetnie i trochę drożej. OnePlus uznał, że chce pójść o krok wyżej, tworząc flagowe flagowce, a nie tylko ich tańsze odpowiedniki.
To jednak nie oznacza, że OnePlus nie potrafił już robić tanich i dobrych telefonów. Pojawiła się bowiem seria Nord, a jeden z jej przedstawicieli to absolutny sztos ze średniej półki.
Po chwili namysłu uważam, że to OnePlus Nord 2 jest najlepszym przedstawicielem swojej serii. Dlaczego? To wyjaśniam w osobnym artykule na łamach gsmManiaKa:
Wyjąłem z szuflady 5-letni telefon. Jest bardziej kozacki niż nowe średniaki!
Choćby z powodu tych trzech modeli uważam, że zniknięcie marki OnePlus z Europy to cios dla lokalnych klientów, a już zwłaszcza dla fanów mobilnych technologii. O ile producentowi nie udało uniknąć się wpadek w ciągu ponad dekady swojej działalności, zawsze miał coś ciekawego do zaoferowania.
Nawet jeśli ktoś nigdy nie miał OnePlusa, trzeba naprawdę być krótkowzrocznym, by cieszyć się ze zniknięcia jakiejś marki z rynku. Każda konkurencja sprawia, że wszystko idzie do przodu. No, chyba że podoba Ci się kolejny taki sam Samsung, Apple czy Xiaomi. Wybacz, ale ja nie wsiądę do tego wagonika.
https://www.gsmmaniak.pl/1649057/uzywalem-5-letniego-oneplus-nord-2-w-2026-roku/
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Za sprawą nowych przecieków okazuje się, że Huawei Pura 90 zostanie wprowadzona na globalny rynek.…
Okazuje się, że Honor pracuje nad urządzeniem, które będzie jednym — jak nie najlepszym —…
Nowa generacja flagowców Google właśnie zdradziła termin premiery. Google Pixel 11, Google Pixel 11 Pro…
To może być aktualizacja, po której starsze telefony Xiaomi dostaną drugie życie. HyperOS 4 zapowiada…
Trwające od jakiegoś czasu promocyjne szaleństwo w GOG zaraz się skończy. To ostatni moment, by…
Dość mało znana - i chyba nieco niedoceniana - Motorola Moto G86 obchodzi swoje pierwsze…