To niesłychane jak polityka i ideologia mogą doprowadzić nawet największe firmy do poważnych problemów. Z tymi zmaga się Volkswagen, największy europejski producent samochodów, który planuje zwolnienia na niespotykaną dotąd skalę. Mowa o nawet blisko 100 000 etatów, które mają zostać zlikwidowane.
- Volkswagen planuje zwolnienia obejmujące niemal aż 100 000 pracowników.
- W planach jest zamknięcie 4 fabryk samochodów w Niemczech.
- Byłaby to największe restrukturyzacja w całej historii Volkswagena.
Volkswagen to największy po japońskiej Toyocie producent samochodów na całym świecie. Jeszcze niedawno był to niezachwiany lider jakości, a jego sztandarowe modele jak Golf i Passat były archetypami porządnych pojazdów z segmentów C i D. Dziś jest to gigant na glinianych nogach, a duża w tym „zasługa” działań samej UE.
Volkswagen planuje zwolnić blisko 100 000 pracowników
Kilka dni temu CEO Oliver Blume wspominał o planie zwolnień grupowych obejmujących 50 000 miejsc pracy, ale wygląda na to, że to dopiero początek. Tak przynajmniej wynika z najnowszego raportu.
Okazuje się, że Grupa Volkswagena rozważa zamknięcie aż czterech niemieckich fabryk w Hanowerze, Zwickau, Emden oraz Neckarsulm, a tym samym zwolnienie kolejnych 45 000 osób.
Gdyby ten czarny scenariusz się ziścił, to pracę straciłoby niemal 100 000 osób. To ogromna liczba – portal ArenaEV podaje, że w 2025 r. liczba zatrudnionych wynosiła 667 164 osoby (w tym 43% w Niemczech), co oznacza, że redukcja może objąć aż 15% zatrudnienia w VW.
Dlaczego Volkswagen rozważa aż tak drastyczne kroki? Co jest tego powodem?
Wyższe koszty produkcji = droższe samochody = mniej sprzedanych samochodów
Obecnie Volkswagen wprowadza nowe generacje swoich EV, ale wcześniejsze elektryki tego producenta raczej nie były wybitnymi hitami sprzedażowymi. Na tle Tesli i chińskiej konkurencji elektryczne Volkswageny nie sprzedawały się aż tak dobrze, poza tym VW przyzwyczaił nas do znacznie większej niezawodności.
Nie tylko Volkswagen i nie tylko niemieckie, ale i europejskie firmy motoryzacyjne mają nie lada kłopot związany z ogromnymi i mało konkurencyjnymi kosztami produkcji. W ostatnich latach wyraźnie podrożała cena energii w Unii Europejskiej, podczas gdy chińscy producenci nie mają u siebie takich problemów.
Wprowadzenie Zielonego Ładu i ETS (a na horyzoncie widać ETS 2) to jawny zamach na europejski przemysł. Niemieccy producenci alarmowali o rosnących cenach energii, które mają ogromny wpływ na wycenę produktu. Nie dziwmy się, że konsumenci wybierają tańszą chińską konkurencję, skoro rodzime koncerny – nie tylko Volkswagen, ale i Stellantis czy Renault – oferują nowe samochody w tak wysokich cenach.
Oczywiście sporo winy leży także po stronie samych producentów, którzy wykorzystali pandemię COVID-19 do maksymalizacji zysków. Najwyraźniej jednak przestrzelili z cenami, zwłaszcza Stellantis pod wodzą byłego prezesa Carlosa Tavaresa.
Co dalej z Volkswagenem?
Gdyby tak wielka planowana fala zwolnień miała miejsce w rzeczywistości, byłaby największą restrukturyzacją w całej historii Volkswagena. Wiadomo już, że związki zawodowe będą walczyć o zachowanie etatów. Czas pokaże, co z tego wyniknie.
Być może wszystko będzie jasne już 9 lipca. To właśnie tego dnia członkowie rady nadzorczej będą omawiać tę kwestię, od której może zależeć przyszłość Volkswagena.
Źródło: ArenaEV, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









