Huawei P30 Pro / fot. Damian Kucharski
Dziś mija 7 lat od premiery Huawei P30 Pro: niemal nieśmiertelnego telefonu, który był przełomem w mobilnej fotografii. Dzięki niemu Huawei byłby największym producentem telefonów na świecie, gdyby chwilę po premierze P30 Pro producentowi nie podcięto skrzydeł.
Czy pamiętasz, co wydarzyło się 26 marca 2019 roku? Ja doskonale, bo tego dnia przebywałem w Paryżu na uroczystej premierze telefonu, który na zawsze odmienił rynek. Huawei P30 Pro, bo właśnie o nim mowa, obchodzi dziś 7 urodziny. Jest to telefon, o którym trudno zapomnieć, choć 7 lat to mnóstwo czasu w świecie mobilnych technologii.
W tamtym czasie Huawei był u szczytu swojej potęgi, także w naszym kraju. W pierwszym kwartale 2019 roku Huawei wyprzedził Samsunga w statystykach dostaw telefonów, zdobywając dla siebie 35,4% tortu (Samsung 30,9%). Co prawda w realnej sprzedaży do klienta końcowego Koreańczycy ciągle byli górą, ale i to miało szansę się zmienić.
Potem stało się co się stało i Huawei z każdym kolejnym rokiem tracił na znaczeniu. Oczywiście dumni Chińczycy się nie poddali i ciągle prezentują nam nowe smartfony. Być może nie są one uniwersalnie dobrym wyborem dla każdego, ale np. uważam Huawei Pura 80 Ultra za najlepszy telefon do zdjęć. Zawsze coś.
Huawei kontynuuje więc swoją wizję, której Huawei P30 Pro był opus magnum z czasów poprzedzających odcięcie Huawei od usług i aplikacji Google oraz wielu technologii, przez które firma działa obecnie za zaciągniętym ręcznym. Warto więc sobie przypomnieć ten model w dniu jego 7 urodzin.
Piszę to z pełną odpowiedzialnością za swoje słowa: mobilna fotografia nie zaszłaby tak daleko bez Huawei. Wielu producentów próbowało wprowadzić do smartfonów przełomowe rozwiązania, ale to właśnie Huawei osiągnął w tej kwestii najwięcej. Huawei P30 Pro był tak dobrze wyposażonym smartfonem, że długo był polecany jako najlepszy telefon do zdjęć. W każdej cenie, w której był dostępny.
Huawei P30 Pro zachwycał aparatem w każdym możliwym znaczeniu. Trudno wskazać największą gwiazdę jego wyposażenia. Po namyśle wybieram peryskopowy teleobiektyw, który nigdy wcześniej nie trafił do tak powszechnie dostępnego telefonu. 5-krotny zoom optyczny i 10-krotny zoom hybrydowy tak odskoczyły konkurencji, że nawet kilka lat po premierze tego modelu nie były standardem we flagowcach.
Cuda wyczyniał także aparat główny 40 MP, o ponadprzeciętnym wtedy rozmiarze 1/1.7”. Dzięki magii algorytmów potrafił on widzieć w ciemnościach. Poniższe zdjęcia zrobiłem w paryskim pokoju hotelowym, gdy tylko dostałem swój egzemplarz testowy Huawei P30 Pro. W tym porównaniu używany wtedy przeze mnie Samsung Galaxy Note 9 nie miał absolutnie żadnych szans.
Nawet obiektyw ultraszerokokątny był więcej niż spoko, zwłaszcza że jako jeden z pierwszych w branży dostał swój własny autofocus. Wisienką na torcie był sensor 3D ToF, realnie podnosząc możliwości fotograficzne Huawei P30 Pro.
Swoją legendę Huawei P30 Pro opiera więc na możliwościach fotograficznych, ale pozostałymi elementami swojej specyfikacji także dowoził. Miał dobry ekran OLED, który wypełniał 89% frontu. Dostał też adekwatne dla swojej klasy podzespoły, dobrą baterię z szybkim ładowaniem obu typów, najnowocześniejsze w dniu premiery wyposażenie i topowo zbudowaną, w pełni wodoszczelną obudową (IP68).
Śmiem twierdzić, że gdyby nie późniejsze problemy, o których wszyscy wiemy, dziś Huawei byłby największym producentem telefonów na świecie.
Tak się akurat składa, że do niedawna z Huawei P30 Pro korzystała bliska mi osoba. Niestety, ze względu na nieszczęśliwy wypadek telefon już nie działa, ale jeszcze w tym roku był aktywnie użytkowany i mówiąc kolokwialnie „dawał radę”.
Prędkość działania tego 7-letniego telefonu była zaskakująca, płynność również. Do pewnego momentu obudowa także sprawiała świetne wrażenie, bo zebrała niewiele rysek, mimo że kilkukrotnie zdarzyło mu się upaść na różne powierzchnie.
Jednak nie wszystko spisywało się idealnie. O ile degradacja baterii przy takim stażu urządzenia to coś totalnie normalnego, tak spadek jakości zdjęć trudno wytłumaczyć. Fani teorii spiskowych pewnie powiedzą, że to zasługa ostatnich aktualizacji, których celem jest zachęcenie użytkownika do wymiany telefonu na nowszy model.
Ostatecznym ciosem jest mocno spadająca kompatybilność z popularnymi aplikacjami. Stara na obecne czasy wersja Androida i brak nowszych zabezpieczeń Androida sprawia, że coraz więcej programów przestało współpracować z Huawei P30 Pro.
Wychodzi więc na to, że 7 lat po premierze Huawei P30 Pro już na dobre przechodzi do historii. Nie zmieni tego nawet fakt, że niektórzy ciągle próbują go sprzedawać w 2026 roku. Skupmy się na innych modelach, a najlepsze znajdziesz w naszym rankingu telefonów:
https://www.gsmmaniak.pl/1616083/jaki-telefon-kupic-ranking/
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Jeżeli mielibyśmy wskazać największe różnice w specyfikacji między Samsungiem a urządzeniami z chińskiego rynku, jedną…
OPPO Find X10 Pro Max bez wątpienia jest jednym z najciekawszych urządzeń, które definiują segment…
OnePlus Nord 6 kupisz w promocji. Ten wydajny telefon ze średniej półki ma dużą baterię…
Apple AirPods 5 w wersji z bezprzewodowym ładowaniem trafiły do mnie na testy przy okazji…
Xiaomi 17 Ultra to flagowiec, który łączy potężną wydajność z zaawansowanymi możliwościami fotograficznymi. Smartfon oferuje…
Jeśli chcesz, by Twój smartfon zachwycił aparatem nie tylko Ciebie, ale także Twoich znajomych i…