POCO M8 / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Poco C81 Pro został certyfikowany w Indonezji oraz Tajlandii. Okazuje się, że jest to telefon z niskiej półki. Znamy specyfikację urządzenia i faktycznie jest to budżetowy model, ponadto możemy spodziewać się go również pod inną nazwą.
Nowy Poco C81 Pro ma być budżetową propozycją telefonu z niskiej półki. Problem polega na tym, że żeby sklasyfikować urządzenie, trzeba zejść do piwnicy. Jedyną opcją, by telefon się opłacał, musi być bardzo niska cena. Urządzenie ma jednak jeden plus, niestety dalej przyćmiony przez resztę minusów.
Pierwsze, co zauważymy, to duży panel 6,9 cala z odświeżaniem 120 Hz i tutaj kończą się dobre wieści odnośnie wyświetlacza. Panel jest typu IPS LCD i oferuje rozdzielczość 1640×720. Warto wspomnieć, że chociaż jest to budżetowy telefon, to i tak wspiera 120 Hz, czego niestety nie można powiedzieć o iPhonie 17e, który będzie kilkukrotnie droższy.
OPPO Reno15 PRO / fot. Damian Kucharski
Dalej mamy pojedynczy aparat o rozdzielczości 50 MP, ale dalsze informacje na temat rozmiarów sensora czy ogólnej optyki nie są znane. W przypadku aparatu do selfie możemy liczyć na 13 MP. Tutaj ciężko się do czegoś przyczepić – telefony budżetowe z reguły mają ograniczenia w fotografii.
Urządzenie oferuje również procesor Unisoc T7250, który ma jeden plus — jest tani — jednak minusów jest znacznie więcej. W przypadku większej wydajności lub multitaskingu możemy zapomnieć o płynnej pracy. Co ciekawe, brak wydajności nie jest najgorszą wadą urządzenia. O wiele bardziej przeszkadza brak wsparcia dla 5G – telefon oferuje tylko 4G LTE.
W przypadku pamięci producent również nie zaszalał, ponieważ urządzenie oferuje 4 GB RAM oraz dwie wersje pamięci na dane: 64 GB i 128 GB. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby brakowało jeszcze slotu na kartę SD. Jednak jest jeden plus, który niestety producent nie dociągnął do końca.
Urządzenie oferuje akumulator o pojemności 6000 mAh, co jest relatywnie dużą wartością, a jego podzespoły nie są prądożerne, co może przełożyć się na długi czas pracy. Niestety ładowanie akumulatora mocą 15 W jest czymś nieakceptowalnym w 2026 roku.
Żeby czasem komuś się nie pomyliło i nie kupił telefonu, zaznaczę, że urządzenie może pojawić się pod inną nazwą, mianowicie Redmi A7 Pro. Chociaż nie ma jeszcze informacji na temat premiery globalnej, to zastanawiam się, jak musiałby być tani, by był wart kupienia.
Źródło: gsmarena.com, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Wygląda na to, że piękny sedan MG 07 może otrzymać wersję w praktycznym nadwoziu kombi.…
Nie każdy telefon koreańskiego Samsunga musi być drogi. Azjatycki gigant ma przecież w swojej ofercie…
Król RTS powróci już w 2026 roku. Kilka dni temu twórcy zapowiedzianej niedawno Twierdzy 4…
Mam dwie wiadomości, dobrą i złą. Dobra to taka, że przedłużono promocję Motoroli z Cashbackiem…
ING zmienia sposób działania części przelewów. Wszystko za sprawą nowej funkcji, która ma zwiększyć bezpieczeństwo…
Zakup byłych modeli flagowych ma jak najbardziej sens - zarówno wśród Androidów, jak i iPhone'ów…