Kto by się spodziewał, że pomiar cukru wykonywany przy pomocy zegarka za kilkaset złotych nie jest zbyt dokładny? Pewnie nikt, ale na szczęście w Niemczech przeprowadzono odpowiednie testy i okazało się, że prawie 2 miliony obecnych na tym rynku smartwatchy nie dostarcza poprawnych pomiarów.
Jest powód, że na rynku, gdzie cukrzyca jest w zasadzie obowiązkowym punktem obywatelstwa Apple nigdy nie wprowadziło możliwości pomiaru cukru przy pomocy ich smartwatchy. Powód ten jest prosty – nadal nie mamy technologii, która pozwalałaby na dokładne mierzenie jego poziomu z nadgarstka. A teraz mamy na to liczbowe dowody.
Smartwatche nie radzą sobie z pomiarem cukru we krwi
Germany Federal Network Agency przeprowadziła badania mające na celu sprawdzenie, czy smartwatche z funkcją glukometru faktycznie poprawnie mierzą poziom cukru. Ku zaskoczeniu wszystkich poza każdym posiadającym szczątkową wiedzę na temat technologii, okazało się, że nie. 58% zegarków nie spełniło wymagań testu.
Mibro GS Explorer / fot. Paweł Łaz, techManiaK.pl
Testy były przeprowadzone na poważną skalę, a próba wyniosła aż 2400 urządzeń. W praktyce przekłada się to na prawie 2 miliony smartwatchy w Niemczech. Jeszcze więcej nie spełniło niemiekich wymagań dotyczących dostarczenia dokumentów, ale to mnie akurat nie dziwi. Tych standardów w historii świata nie spełnił jeszcze nikt. Żarty na bok – chyba trzeba coś wyjaśnić.
Bądźmy poważni – zegarek nie zastępuje lekarza
Nie ma znaczenia, ile reklam powie, że smartwatch jest w stanie zastąpić regularne badania i bardziej zaawansowaną aparaturę medyczną, to i tak nie będzie to prawdą. Pamiętasz zegarki Huawei, które mierzą ciśnienie? Nawet one mogą być jedynie dodatkiem, który informuje już świadomych swojego schorzenia pacjentów o abnormalnych wartościach. I tak każdy potwierdzi to później domowym ciśnieniomierzem.
Fot. Xiaomi
Dokładnie to samo dotyczy EKG czy sztywności tętnic. Zauważ, że Apple nie podaje nawet do wiadomości, na podstawie jakich pomiarów informuje Cię o schorzeniu naczyń krwionośnych. Po prostu dostarcza informacji, że należy udać się do lekarza. Wiesz, dlaczego? Bo w sądzie można by powołać się na ich pomiary przy okazji sprawy, w której ktoś zmarł, bo zegarek powiedział mu, że jest okej. I dopóki producent nie zamierza wziąć na siebie takiej odpowiedzialności, to nie ufaj jego pomiarom.
Przypomina mi to anegdotę o pszczelarzach, którzy sprzedawali miód reklamowany jako „absolutnie bez dodatku cukru”. Gdy klient pytał, czy w takim razie jego kuzyn śmiertelnie uczulony na cukier może go bezpiecznie jeść, wycofywali się z oferty. Tylko jeden powiedział, że kuzyn ma przyjechać i zjeść go w jego obecności. I dopóki któryś producent smartwatchy nie będzie tym pszczelarzem, ich pomiary należy traktować jako wskazówki, a nie badania.
Źródło: Die Bundesnetzagentur, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.






