HUAWEI Mate X7 to dowód na to, że składane smartfony dojrzały. Zamiast rewolucji na siłę, dostajemy dopracowany zawias, genialne ekrany i aparaty, które nie idą na kompromisy. Czy autorski procesor i cena 8999 zł pozwolą mu pokonać konkurencję? Sprawdzam, jak ten flagowiec wypada w codziennym boju.
Spis treści
Pierwsze wrażenie po wzięciu HUAWEI Mate X7 do ręki? Spokój i pewność siebie. To nie jest telefon, który próbuje udowadniać światu, że jest rewolucją na siłę. Raczej rozwinięcie dobrze znanej koncepcji, dopracowane tam, gdzie w codziennym użyciu naprawdę ma to znaczenie.
Od razu widać, że Huawei celuje w segment premium, a HUAWEI Mate X7 to pełnoprawny składany flagowiec. Już na starcie pojawia się naturalne pytanie: czy w czasach, gdy składaki przestają być egzotyką, ten model ma jeszcze czym zaskoczyć użytkownika, który widział już niejednego Folda?
Patrząc chłodnym okiem, zmian względem poprzednika nie ma rewolucyjnie dużo. I dobrze. Huawei najwyraźniej wyszedł z założenia, że skoro coś działa, nie ma sensu burzyć tego na siłę. Mate X7 rozwija pomysł, który wcześniej był już solidny, a największą siłą tego modelu jest dojrzałość konstrukcji i sposób, w jaki całość zachowuje się w praktyce.
W świecie, gdzie Samsung Galaxy Z Fold7 i nadchodzący Fold8 będą mocno walczyć o uwagę, Huawei nie idzie w wyścig na fajerwerki, tylko w konsekwencję. Dla mnie to sygnał, że ten telefon chce się sprawdzić w kieszeni, a nie tylko w tabelkach.
Nie ukrywam, że zawsze podchodzę do składaków z lekkim dystansem. Na papierze wyglądają świetnie, ale dopiero po kilku dniach widać, czy zawias, ekran i ergonomia mają sens w realnym życiu. W przypadku Mate X7 już po pierwszych godzinach czuć, że to sprzęt projektowany z myślą o ludziach, którzy faktycznie korzystają z dużego ekranu, a nie tylko go podziwiają.
Czy to dobry wybór dla każdego? Nie. Ale dla kogoś, kto pracuje na smartfonie, czyta, edytuje, ogląda i multitaskuje, ten model zaczyna mieć bardzo konkretne argumenty.
Na koniec warto spojrzeć na temat bardziej przyziemnie. Cena startowa to 8999 zł w dniu premiery, a w okresie od 3 lutego do 8 marca Huawei dorzuca w prezencie HUAWEI WATCH Fit 4 Pro.
To nie jest poziom zakupów impulsowych, raczej decyzja, którą się rozważa. Dlatego w tej recenzji nie będę zachwycał się na ślepo. Sprawdzę, gdzie Mate X7 błyszczy, gdzie tylko poprawnie spełnia swoją rolę i czy faktycznie jest realną alternatywą dla składaków Samsunga, a nie tylko kolejną ciekawostką w portfolio Huawei.
HUAWEI Mate X7 nie próbuje zmieniać świata składanych smartfonów, ale chce pokazać, że dojrzałość i dopracowanie potrafią być ciekawsze niż efektowne nowości. W dalszej części sprawdzam, czy za wysoką ceną idzie realna wartość w codziennym użytkowaniu.
Konstrukcja HUAWEI Mate X7 – tu naprawdę czuć doświadczenie producenta
HUAWEI Mate X7 od razu zwraca swoją konstrukcją uwagę na zawias, bo to on w składaku mówi najwięcej o klasie sprzętu. I tutaj Huawei wykonał świetną robotę. Mechanizm pracuje miękko, bez zacięć, bez uczucia walki z telefonem. Rozkładanie i składanie jest naturalne, wręcz intuicyjne.
Mam wrażenie, że to już dopracowany element całości. Zawias w HUAWEI Mate X7 działa lekko i pewnie, co w codziennym użyciu robi ogromną różnicę. Nie boisz się, że coś strzeli po kilku miesiącach, tylko po prostu korzystasz.
Sam korpus został delikatnie odchudzony względem poprzednika, choć uczciwie trzeba powiedzieć, że Mate X7 jest minimalnie grubszy niż propozycja Samsunga. W praktyce kompletnie mi to nie przeszkadza. Po rozłożeniu telefon ma 4.5 mm, a po złożeniu 9.5 mm, więc nadal mieści się w granicach rozsądku dla składaka. Grubość 4.5 mm po rozłożeniu sprawia, że sprzęt wygląda nowocześnie i nie topornieje w dłoni. Bardziej rzuca się w oczy co innego, czyli mocno wystający moduł aparatów, który wprawdzie odświeżono stylistycznie, ale nadal jest wyraźnym elementem bryły.
Waga to kolejny temat, o który często pytacie. Mate X7 waży 236 gramów, czyli więcej niż Galaxy Z Fold7, ale w realnym użytkowaniu nie odbieram tego jako problem. Telefon nie ciąży w kieszeni ani w dłoni podczas dłuższego korzystania. Co więcej, Huawei i tak zrobił krok do przodu, bo względem poprzedniej generacji odchudził konstrukcję o kilka gramów. 236 gramów w przypadku tak dużego składaka to wciąż poziom komfortowy, a nie męczący. Dla mnie ważniejsze jest to, jak rozkłada się masa, a tu wszystko jest dobrze wyważone.
Nie da się mówić o konstrukcji składaka bez tematu fałdy na ekranie. W HUAWEI Mate X7 oczywiście ją widać, nie ma cudów, ale jest na tyle subtelna, że nie atakuje wzroku przy każdym spojrzeniu. Pod palcem da się ją wyczuć, lecz szybko przestaje się na to zwracać uwagę. Do tego dochodzi fabryczna folia, której jak zawsze nie wolno zdejmować, ale tym razem naprawdę nie ma potrzeby. Folia ochronna w Mate X7 jest na tyle dobrej jakości, że nie psuje ani obrazu, ani komfortu dotyku. To drobiazg, który w praktyce robi dużą różnicę.
Na plus zapisuję też odporność. Składaki długo miały z tym problem, a tutaj Huawei pokazuje, że traktuje temat poważnie. Mamy normy IP58 i IP59, co w tej klasie sprzętu cieszy podwójnie. Front dodatkowo zabezpiecza szkło Crystal Armour Kunlun, odporne na upadki i zarysowania. Połączenie norm IP58 i IP59 oraz szkła Crystal Armour Kunlun daje realne poczucie bezpieczeństwa w codziennym użytkowaniu.
Konstrukcyjnie HUAWEI Mate X7 pokazuje, że składak nie musi być kompromisem. Lekki zawias, sensowne wymiary, dobra ochrona i dopracowane detale sprawiają, że z telefonu korzysta się naturalnie, bez ciągłego myślenia o jego delikatności.
Wyświetlacze HUAWEI Mate X7 – dwa ekrany, jedno bardzo spójne doświadczenie
HUAWEI Mate X7 to oczywiście składak, więc temat ekranów jest tu absolutnie kluczowy. Mamy dwa panele: wewnętrzny, który śmiało można nazwać tabletowym, oraz zewnętrzny, typowo smartfonowy. Ten pierwszy ma przekątną 8.0 cali, drugi 6.49 cala. Oba wykonano w technologii OLED i oba obsługują adaptacyjne odświeżanie LTPO w zakresie od 1 do 120 Hz.
Dwa ekrany OLED LTPO 1 do 120 Hz sprawiają, że Mate X7 zachowuje płynność niezależnie od tego, jak z niego korzystam. Co ważne, względem poprzednika delikatnie urosły, ale nie wpłynęło to negatywnie na gabaryty całej konstrukcji.
Na papierze wygląda to dobrze, ale dopiero w praktyce widać, że Huawei naprawdę dopracował temat. Jasność rzeczywista jest bardzo wysoka, a jasność szczytowa sięga aż 3000 nitów. Do tego dochodzi 1440 Hz PWM, więc oczy mniej się męczą przy dłuższym patrzeniu w ekran, zwłaszcza wieczorem. Niezależnie od tego, czy patrzę na ekran zewnętrzny, czy wewnętrzny, mam poczucie, że widzę dokładnie to samo pod względem kolorów i kontrastu.
I to jest dla mnie jedna z największych zalet HUAWEI Mate X7. Huawei zadbał o spójność doznań. Przesiadając się z małego ekranu na duży, nie mam wrażenia, że korzystam z dwóch różnych urządzeń. Oba panele mają zagęszczenie na poziomie około 412 PPI, więc obraz jest ostry i bardzo przyjemny w odbiorze. 412 PPI na obu ekranach daje wrażenie obcowania z wyświetlaczami klasy premium bez kompromisów. Czytam, oglądam, pracuję i za każdym razem mam to samo, wysokiej jakości wrażenie.
Huawei na szczęście nie zostawia użytkownika samego z dużą przestrzenią. W Mate X7 można sensownie korzystać z kilku aplikacji jednocześnie, a najbardziej praktyczna jest obsługa trzech programów naraz. I tu czuć, że duży ekran ma sens nie tylko w teorii.
Możliwość pracy na kilku aplikacjach realnie wykorzystuje potencjał 8-calowego ekranu. Przeglądarka, komunikator i dokument obok siebie zaczynają mieć praktyczne znaczenie, a nie są tylko efektowną sztuczką systemu.
Wyświetlacze w HUAWEI Mate X7 nie są tylko dodatkiem do składanej formy. To przemyślany duet, który zapewnia spójne wrażenia wizualne i faktycznie pozwala korzystać z telefonu inaczej niż z klasycznego smartfona.
Wydajność HUAWEI Mate X7 – nie wygrywa benchmarków, ale wygrywa w praktyce
Sercem HUAWEI Mate X7 jest autorski Kirin 9030 Pro wykonany w litografii 6 nm. To dziewięciordzeniowa jednostka z głównym rdzeniem 2.75 GHz, wspierana przez grafikę Maleoon 935, do tego 12 GB RAM LPDDR5X i szybkie 512 GB pamięci UFS 4.x. Na papierze nie brzmi to jak absolutna czołówka rynku i faktycznie, Kirin 9030 Pro nie jest dziś najmocniejszym układem mobilnym. Tyle że liczby to jedno, a codzienne korzystanie to drugie, a tu Huawei wypada znacznie lepiej, niż sugerują suche specyfikacje.
Korzystałem z Mate X7 przez kilkanaście dni i ani razu nie miałem poczucia, że coś mnie spowalnia. System reaguje szybko, aplikacje uruchamiają się bez ociągania, a przełączanie się między nimi jest płynne. W normalnym użytkowaniu, czyli komunikatory, przeglądarka, multimedia czy praca na dużym ekranie, telefon po prostu robi swoje. HUAWEI Mate X7 daje wrażenie sprzętu zawsze gotowego do działania. I to jest dla mnie ważniejsze niż to, czy w benchmarkach przebije najnowszego Snapdragona.
Trzeba jednak powiedzieć uczciwie o jednej rzeczy. Układ jest dość podatny na throttling. Przy dłuższym obciążeniu CPU potrafi zwolnić, choć GPU radzi sobie nieco lepiej. Z drugiej strony coś za coś. Dzięki temu i dzięki specjalnemu systemowi chłodzenia obudowa nie zamienia się w grzejnik. Mate X7 trzyma temperatury w ryzach nawet pod obciążeniem, co w składaku ma ogromne znaczenie. Wolę lekkie przyhamowanie niż telefon, którego nie da się komfortowo trzymać w dłoni.
Mam za to lekkie zastrzeżenie do ilości pamięci operacyjnej. 12 GB RAM brzmi dziś poprawnie, ale w składaku, który zachęca do pracy na trzech aplikacjach jednocześnie, apetyt na RAM szybko rośnie. Przy bardziej zaawansowanej wielozadaniowości czuć, że im więcej pamięci, tym byłoby spokojniej.
Przy cenie HUAWEI Mate X7 można oczekiwać zapasu RAM-u jeszcze większego niż 12 GB. To nie jest wada, która psuje korzystanie z telefonu, ale raczej punkt, gdzie Huawei mógł zaszaleć bardziej.
Ogólnie jednak Mate X7 działa płynnie i stabilnie. Zdarzają się drobne przycięcia, zwłaszcza gdy naprawdę mocno obciążysz system, ale nie jest to poziom, który wytrąca z rytmu. Po prostu widać, że to nie Snapdragon z absolutnego topu.
I wiesz co? W praktyce rzadko ma to znaczenie. HUAWEI Mate X7 oferuje wydajność, która w realnym użytkowaniu bardziej pomaga niż imponuje na wykresach. A w składaku, który ma służyć do pracy, rozrywki i multitaskingu, właśnie o to chodzi.
Wydajność HUAWEI Mate X7 nie polega na biciu rekordów, tylko na stabilnym, przewidywalnym działaniu. To sprzęt, który nie musi być najszybszy w tabelkach, żeby w codziennym użytkowaniu sprawiać wrażenie dopracowanego i pewnego.
Aparaty w HUAWEI Mate X7 – składak, który naprawdę lubi fotografię
W przypadku składanych smartfonów aparat bardzo często bywa dodatkiem, a nie głównym bohaterem. W HUAWEI Mate X7 jest inaczej. Tu od pierwszych zdjęć widać, że Huawei traktuje fotografię nadal bardzo serio. Główna matryca ma 50 MP i zmienną przysłonę f/1.5 do f/4.0, do tego optyczną stabilizację i duży sensor 1/1.28 cala. To natomiast daje dużą kontrolę nad światłem i plastyką zdjęć. Już na starcie czuć, że to nie jest składak, który tylko udaje fotograficzne ambicje.
Do kompletu dochodzi peryskopowy teleobiektyw 50 MP z 3.5-krotnym zoomem optycznym oraz ultraszeroki 40 MP o kącie widzenia 120 stopni. I co ważne, Huawei zadbał o spójność. Przeskakując między obiektywami nie mam wrażenia, że zmieniam telefon. Kolorystyka jest bardzo zbliżona, kontrast trzymany w ryzach, a szczegółowość stoi na wysokim poziomie niezależnie od tego, czy fotografuję szeroko, blisko, czy z oddali. Każdy z trzech obiektywów w HUAWEI Mate X7 oferuje podobny charakter obrazu, co w praktyce bardzo ułatwia fotografowanie.
Specyficzna forma składaka też robi swoje. HUAWEI Mate X7 można ustawić pod różnymi kątami i wykorzystać go jak mini statyw. Położony bokiem pod kątem 90 stopni daje świetną stabilność, a przy około 45 stopniach można bawić się perspektywą. Sam często łapałem się na tym, że fotografuję w sposób, którego na zwykłym smartfonie bym nie wymyślił. Możliwość ustawienia Mate X7 pod kątem pozwala robić zdjęcia stabilniej i bardziej kreatywnie. To mały detal, ale w terenie potrafi realnie pomóc.
Najbardziej jednak doceniam to, że Mate X7 radzi sobie w każdych warunkach. W dzień zdjęcia są bardzo szczegółowe, bez przesadnego wyostrzania. Kolory są naturalne, nie krzyczą sztucznością, a zakres dynamiczny dobrze ogarnia trudne światło.
Teleobiektyw świetnie sprawdza się w portretach i detalach architektury, a ultraszeroki nie rozmywa kadrów po bokach. HUAWEI Mate X7 oferuje wysoką szczegółowość zdjęć niezależnie od użytego obiektywu. I to czuć już po pierwszej serii zdjęć.
Nocą Huawei też nie zawodzi. Tryb nocny jest szybki i nie wymaga długiego stania na baczność. Zdjęcia są jasne, ale nie prześwietlone, a szumy trzymane w ryzach. Co ważne, nie gubi się kolorystyka, co w wielu smartfonach wciąż bywa problemem. Tryb nocny w HUAWEI Mate X7 pozwala robić czytelne i naturalne zdjęcia nawet przy bardzo słabym świetle.
Jestem gotów zaryzykować stwierdzenie, że HUAWEI Mate X7 ma dziś jeden z najlepszych zestawów aparatów wśród składanych smartfonów. Nie dlatego, że ma największe liczby w specyfikacji, ale dlatego, że wszystko ze sobą współgra. Nie czuję potrzeby kombinowania, poprawiania, ratowania kadrów. Po prostu wyciągam telefon i robię zdjęcie. Aparaty w HUAWEI Mate X7 są stworzone po to, by fotografowanie było szybkie, pewne i powtarzalne jakościowo. A w sprzęcie tej klasy właśnie tego oczekuję.
HUAWEI Mate X7 pokazuje, że składany smartfon nie musi wybierać między formą a fotografią. To jeden z tych modeli, który nie tylko wygląda efektownie, ale realnie zachęca do robienia zdjęć w każdych warunkach.
Akumulator i wyposażenie HUAWEI Mate X7 – codzienna wygoda bez kombinowania
W składanym smartfonie akumulator to temat, który zawsze sprawdzam z lekką rezerwą. Duży ekran, cienka konstrukcja i wysoka wydajność potrafią szybko opróżnić ogniwo. Na szczęście HUAWEI Mate X7 wypada tu bardzo rozsądnie. Producent zastosował akumulator o pojemności 5300 mAh, co przy tej formie zasługuje na uznanie. W moim użytkowaniu bez problemu wyciągałem cały dzień pracy, bez nerwowego zerkania na procenty. Akumulator pozwala realnie korzystać z dużego ekranu bez ciągłego oszczędzania energii.
Równie dobrze wygląda temat ładowania. Przewodowo mamy 66 W, a bezprzewodowo aż 50 W, co w składaku nadal nie jest standardem. W praktyce oznacza to, że podpinam telefon na chwilę i po kilkudziesięciu minutach jest gotowy do dalszego działania. Nie trzeba planować dnia pod gniazdko. Mate X7 bardzo szybko wraca do gry.
Na co dzień sporo korzystam też z czytnika linii papilarnych i tu Huawei zrobił to po ludzku. Sensor znajduje się na bocznej ramce, działa szybko i pewnie, a do tego obsługuje gesty. Można przypisać mu konkretne akcje, na przykład uruchomienie aplikacji.
Brzmi jak drobiazg, ale w praktyce skraca drogę do wielu funkcji. Boczny czytnik linii papilarnych w HUAWEI Mate X7 łączy szybkie odblokowanie z praktycznymi rozwiązaniami. Po kilku dniach naprawdę da się do tego przyzwyczaić.
Miłym dodatkiem są też głośniki stereo. Nie są to demony głośności, ale grają czysto i z dobrą separacją kanałów. Do filmów, YouTube’a czy rozmów w trybie głośnomówiącym sprawdzają się bez zastrzeżeń. Nie mam poczucia, że dźwięk jest płaski albo przytłumiony. Głośniki w Mate X7 oferują czyste brzmienie, które dobrze pasuje do dużego, rozkładanego ekranu. W codziennym użyciu po prostu robią robotę.
Jeśli chodzi o łączność, HUAWEI Mate X7 jest bardzo kompletny. Mamy obsługę nano-SIM, nano-SIM i eSIM, przy czym jednocześnie działają maksymalnie dwa numery. Do tego Wi-Fi aż do standardu 7, Bluetooth 6.0, NFC, rozbudowaną nawigację satelitarną i USB-C 3.1 z DisplayPortem. Nie ma tu wrażenia, że czegoś istotnego brakuje.
Akumulator i wyposażenie w HUAWEI Mate X7 mają po prostu ułatwiać życie, od długiego dnia pracy, przez szybkie ładowanie, aż po wygodną łączność i multimedia.
Czy warto kupić HUAWEI Mate X7?
Kiedy ktoś zapyta mnie, czy HUAWEI Mate X7 jest wart swojej ceny, zacznę od jednego. To nie jest telefon dla każdego. To sprzęt dla osób, które realnie chcą korzystać z dużego ekranu, a nie tylko go rozkładać dla efektu. W codziennym użytkowaniu widać, że Huawei dopracował konstrukcję, wyświetlacze i aparaty pod kątem praktyki, a nie marketingu. HUAWEI Mate X7 to składak zaprojektowany do pracy, rozrywki i multitaskingu, a nie tylko do podziwiania w salonie. Jeśli ktoś traktuje smartfon jak narzędzie, a nie gadżet, ten model zaczyna mieć dużo sensu.
Najmocniejszym argumentem jest dla mnie spójność. Dwa świetne ekrany, bardzo dobry zestaw aparatów, sensowny akumulator i szybkie ładowanie tworzą całość, z której po prostu chce się korzystać. Nie muszę się zastanawiać, czy dziś wezmę tablet, czy telefon, bo Mate X7 łączy te światy w jednym urządzeniu. Połączenie 8-calowego ekranu, solidnego akumulatora i jednych z najlepszych aparatów wśród składaków daje realną wartość użytkową.
HUAWEI Mate X7 nie próbuje udawać, że jest dla wszystkich. To składak dla świadomego użytkownika, który chce czegoś więcej niż klasyczny smartfon i jest gotów zapłacić za wygodę, jakość i spójność całego doświadczenia.
Oczywiście są też rzeczy, o których warto wiedzieć przed zakupem. Wydajność jest bardzo dobra, ale nie absolutnie topowa jak w najnowszych Snapdragonach. 12 GB RAM przy pracy na trzech aplikacjach jednocześnie momentami pokazuje granice komfortu. I wreszcie cena, która ustawia Mate X7 w segmencie premium bez taryfy ulgowej. Za kwotę, jakiej oczekuje Huawei, mamy prawo wymagać niemal perfekcyjnego działania i dużego zapasu mocy. Tu Mate X7 broni się w praktyce, ale nie jest bezdyskusyjnym królem specyfikacji.
Jeżeli jednak wiesz, po co kupujesz składaka, HUAWEI Mate X7 potrafi się odwdzięczyć. Daje świetne wrażenia wizualne, bardzo dobrą fotografię, wygodną formę pracy i akumulator, który nie stresuje w ciągu dnia. To telefon, który bardziej przekonuje po tygodniu używania niż po pięciu minutach w sklepie.
HUAWEI Mate X7 najlepiej docenią ci, którzy chcą jednego urządzenia do komunikacji, pracy i multimediów bez sięgania po dodatkowy tablet. I właśnie dla takich osób ten zakup ma najwięcej sensu.
- Aparat9,8
- Bateria9,0
- Ekran9,8
- Jakość10,0
- Wydajność w grach9,5
|
ZALETY
|
WADY
|
Ceny HUAWEI Mate X7
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.















