POCO M8 był u mnie na testach przez dobre dwa tygodnie. Sprawdziłem, czy to najlepszy telefon do gier i nie tylko, jaki możesz kupić w 2026 roku za mniej niż 1000 złotych.
Spis treści
POCO M8 to telefon tani, ładny, o ciekawym designie i dużej baterii. Przez dwa tygodnie miałem okazję sprawdzać, czy ma jakieś wady, które dyskwalifikowałyby go w cenie 949 złotych.
Dla porządku dodam, że mój egzemplarz – jak każdy w Polsce – ma 8 GB RAM i 256 GB na dane użytkownika. Pod wieloma względami można o nim myśleć jak o tańszym Redmi Note 15 5G, ale z gorszym aparatem. Jest też pozycjonowany niżej od Redmi Note 15 Pro+ 5G, którego miałem już okazję testować.
Specyfikacja POCO M8:
- Ekran: 6.77 cala AMOLED LTPS z odświeżaniem 120 Hz i jasnością do 3200 nitów (wartość producenta).
- Procesor: Snapdragon 6 Gen 3 (4nm),
- Pamięć i RAM: 8 GB RAM 256 GB na dane (UFS 2.2).
- Aparat główny: 50 MP bez OIS.
- Szeroki kąt: brak.
- Teleobiektyw: brak, tylko crop cyfrowy.
- Waga: 178 g.
- Bateria i ładowanie: 5520 mAh, 45 W ładowanie po kablu, 18 W zwrotne,
- Długość aktualizacji: 4 lata aktualizacji Androida, 6 lat poprawek zabezpieczeń.
Co znajdziemy w pudełku? Jak przystało na Xiaomi jest tam dedykowane etui, które całkiem nieźle chroni urządzenie przed upadkami, poprawia też chwyt przy zagiętych krawędziach. W mojej wersji była tam też ładowarka o mocy 45 W, ale w polskich sklepach oczywiście jej nie uświadczymy.
Design to mocna strona POCO M8
Design POCO M8 to nic oryginalnego, gdy spojrzymy na samą bryłę czy wyspę aparatów, oraz bardzo oryginalnego, jeżeli pod uwagę weźmiemy boki urządzenia. Chodzi mi o kojarzące się z tuningowanymi samochodami z NFS Underground karbonowe wstawki. Mnie się to podoba, być może ze względu na nostalgię. Poza tym to telefon pozycjonowany dla graczy, więc takie starania się chwali.
POCO M8 / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Wyspa aparatów jest zdecydowanie zbyt duża jak na fakt, że aparat tak naprawdę jest tylko jeden – do tego jednak przejdziemy później. Uważam, że zwłaszcza w urządzeniu dla graczy nie ma powodu, by tak mocno eksponować ten element. Rozumiem jednak, że do utrzymania niskiej ceny potrzebe było bazowanie na istniejącej już konstrukcji – w tym przypadku Redmi Note 15 5G.
Dość interesującym wyborem w przypadku takiego smartfona są też zagięte krawędzie ekranu i tylnego panelu. Z jednej strony wygląda to bardzo dobrze, zwłaszcza w połączeniu z wspomnianymi wcześniej wstawkami. Z drugiej – telefon do gier kojarzy mi się raczej z płaskim panelem, bo tak po prostu gra się wygodniej. Na plus muszę też zaliczyć wagę urządzenia, bo przy 178 g korzysta z niego bajecznie wygodnie.
POCO M8 / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Co z głośnikami? Z pozytywów mogę napisać, że są w systemie stereo, co niekoniecznie jest jeszcze standardem w tej półce cenowej. Z rzeczy neutralnych powiem, że grają przeciętnie i do dłuższych sesji grania wolałem używać słuchawek.
Rzadko zdarza mi się narzekać na wibracje w telefonie Xiaomi. Zwykle jest przeciwnie, jestem nimi pozytywnie zaskoczony. Tutaj nie mogę powiedzieć, żeby było wybitnie, dobrze, a nawet średnio. Czuć różnicę pomiędzy jakością silnika wibracyjnego, a haptyką. System stara się wywoływać wibracje tam, gdzie ich oczekujemy, ale odpowiedź wibracji czasami pojawia się z pewnym opóźnieniem. Wygodniej jest to wyłączyć.
Zagięty ekran to rzadkość w tej cenie
Przejdźmy do elementu, który najmocniej wyróżnia design POCO M8 w tej półce cenowej i chodzi mi tu oczywiście o ekran. Sam panel jest oczywiście płaski, a zagięte jest tylko szkło. Nadal uważam, że to kontrowersyjny wybór w telefonie, który przynajmniej teoretycznie jest przeznaczony dla graczy. Na całe szczęście nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń co do przypadkowych dotknięć, bo te wykrywane są idealnie.
Sama matryca ma rozdzielczość FullHD, jest odświeżana w 120 Hz i jest ściemniana w 3840 Hz. Do tego to panel AMOLED, a więc absolutnie nie można przyczepić się do kolorystyki, jakości czerni czy jasności maksymalnej. Ostatnie dni obfitowały w słońce, a więc bez problemu mogłem sprawdzić czytelność nawet w najjaśniejszych warunkach. Spieszę donieść, że jest bezproblemowo.
Jeżeli chodzi o gry, to mamy ze standardowym dla Xiaomi odświeżaniem na poziomie 60 Hz. 120 Hz jest osiągane tylko przy przeglądaniu sieci, socjali czy galerii zdjęć. Ze względu na półkę cenową nie mamy tu oczywiście matrycy LTPO, a więc o adaptacyjnej częstotliwości w zakresie od 1 do 120 Hz możemy zapomnieć.
Muszę doczepić się do wydajności POCO M8
Snapdragon 6 Gen 3 to układ, który możesz kojarzyć z popularnego Samsunga, stosowało go też całkiem sporo innych producentów w półce cenowej do 1500 złotych. Mogłoby się więc wydawać, że poniżej tysiaka nie ma się do czego przyczepić. Nie zgodzę się – moim zdaniem zastosowanie tu wyprodukowanego przez Samsunga układu mija się z celem. Jeszcze większy problem polega na tym, że w dużej mierze to Snapdragon 6 Gen 1, a więc SoC sprzed 3 i pół roku.
Na plus można na pewno zaliczyć stabillność systemu, co zresztą widać na wykresie z throttlingiem. W zasadzie go tu nie ma, a mimo tego temperatura obudowy pozostaje zawsze na poziomie przyjemnym do trzymania w dłoni. Nawet podczas dłuższych sesji grania nie mogę narzekać na temperatury. Problem leży gdzie indziej.
POCO M8 / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Chodzi mi o codzienną pracę, kiedy to POCO M8 potrafi złapać zadyszkę lub dłużej zastanowić sie przy włączaniu aplikacji. Mam wrażenie, że mocno przeszkadza mu też ilość zainstalowanych na start aplikacji. Tak zwanego bloatware jest tu zdecydowanie za dużo. Pomijając aplikację do mediów społecznościowych mamy też kilka gier, w które raczej mało kto chciałby zagrać z własnej woli.
Co z grami? Tu też jest przeciętnie, bo jak inaczej może być w przypadku Snapdragona 6 Gen 3. O graniu przy wysokich detalach można całkowicie zapomnieć, Diablo Immortal czy Genishin Impact to dla mnie spore wyzwanie. Sytuację ratuje nieco 8 GB RAM, a do tego mamy 256 GB na dane.
Do tego muszę przyczepić się do HyperOS 2, czyli systemu, którego następca miał premierę pod koniec września 2025 roku. POCO M8 po wyjęciu z pudełka nadal pracuje na HyperOS. I nie czepiałbym się tego wcale, gdyby nie fakt, że kolejna wersja oprogramowania jest po prostu dużo lepsza od obecnej.
Bateria nie jest zła, ale mogłaby być lepsza
POCO M8 wyposażono w ogniwo o pojemności 5520 mAh, możemy liczyć też na ładowanie o mocy 45 W. Pojawia się również wsparcie dla ładowania zwrotnego o mocy 18 W. To wszystko na papierze wygląda nieźle i takie jest też przełożenie na codzienne użytkowanie. Nie mogę jednak przejść do porządku dziennego nad faktem, że w 2026 roku pojawiają się już modele ze znacznie większymi ogniwami pod 7000 mAh.
W codziennej pracy uzyskiwałem około 7 godzin SoT, co jest oczekiwanym wynikiem w tej półce cenowej. Swoje robi tu też HyperOS 2, który nie jest specjalnie znany z dobrego zarządzania energią. Być może zrobiłem się zbyt wymagający, może nieco rozpuszczony, ale po testach innych POCO z zeszłego roku po prostu oczekiwałem dużo więcej.
POCO M8 / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Do tego trzeba pamiętać o bolączce w postaci utraty energii w trybie czuwania. Mam wrażenie, że POCO M8 przechodzi w niego zbyt wolno, a efektem jest spadek poziomu naładowania przez noc o około 10%. Jednocześnie wiem, że HyperOS 3 rozwiązuje ten problem. Skoro jednak aktualizacji jeszcze nie ma, to nie mogę go zignorować.
Co z szybkością ładowania? Ta jest ograniczona do 45 W i choć w moim egzemplarzu w pudełku znajduje się ładowarką, to w sprzedażowej wersji już jej nie uświadczymy. Niestety skończyły się czasy, w których telefony w tej półce cenowej ładowały się w pół godziny. Teraz trzeba na to około godziny. Plusik za obecność ładowania zwrotnego, które potrafi uratować nasze słuchawki czy zegarek podczas długiej podróży bez gniazdek.
Aparat w POCO M8 schodzi na trzeci plan
Nie miałem specjalnie wygórowanych oczekiwań co do jakości aparatu w POCO M8, a po spojrzeniu w specyfikację zmałały one jeszcze mocniej. Na tylnym panelu znajdziemy pokaźną wyspę pokroju tej, którą znamy z Redmi Note 15 Pro+, a mimo tego obiektywy są tylko dwa. Ba, sensor tak naprawdę jest tylko jeden, bo obok 50 MP matrycy głównej ta dodatkowa ma 2 MP i trudno uznać ją za pełnoprawny aparat.
POCO M8 / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Na plus jak zwykle zaliczę jakość aplikacji Xiaomi, która jest prosta, przyjrzysta i nie ukrywa przydatnych funkcji. Nie mam też zastrzeżeń co do szybkości wykonywania fotografii, której nie oczekiwałem po tej półce cenowej.
Zdjęcia w dzień
Jeżeli chodzi o jakość zdjęć w dzień, to nie mam się specjalnie do czego przyczepić. Detali jest sporo, kolory są tylko nieco mocniej podbite w stosunku do naturalnych, a autofokus rzadko się myli. Ze względu na ograniczoną ilość sensorów i obiektywów mamy tylko dwa tryby – zbliżenie 1x i 2. Crop jest w miarę użyteczny, a zrobione przy jego pomocy zdjęcia nadają się na socjalki. Szerokiego kąta niestety brakuje.
Zdjęcia w nocy
Jeżeli od telefonu do 1000 złotych oczekujesz specjalnie wysokiej jakości zdjęć w nocy, to trafiłeś pod zły adres. Oczywiście pojawiają się tu wyjątki, które można polecić w tej półce, ale POCO M8 zdecydowanie do nich nie należy. Tu najmocniej zawinił brak OIS, który to jednak potrafi pojawić się u niektórych konkurentów.
Jeżeli mam coś pochwalić, to balans bieli, ale tu miał proste zadanie, bo większość krajobrazu to śnieg. Nie sądzę, by w bardziej wymagających warunkach poradził sobie przynajmniej na średnim poziomie. W ciemnych partiach pojawiają się szumy, a do tego długość robienia fotografii często przekłada się na rozmazane fotki.
Czy warto kupić POCO M8?
Jest kilka rzeczy, które POCO M8 robi bardzo dobrze. Wśród nich wymieniłbym na pewno design z zagiętym ekranem, atrakcyjny tylny panel oraz dobrą jakość samego wyświetlacza. Cieszy też fakt, że pomimo mocno kryzysowej sytuacji na rynku pamięci operacyjnej nadal mamy tu 8 GB RAM.
Po stronie neutralnych cech, które spełniły oczekiwania, ale jednocześnie nie zaplusowały, mamy na pewno baterię i ładowanie. Po świetnych wynikach POCO F7, POCO F8 Ultra i POCO F8 Pro mamy tu po prostu zwykły telefon za tysiaka, który wytrzyma z nami od rana do wieczora.
Poniżej oczekiwań z kolei plasuje się aparat bez OIS, który moim zdaniem zdecydowanie ogranicza uniwersalność smartfona. Normalnie mógłbym usprawiedliwić to faktem, że POCO oznacza gaming, ale możliwości Snapdragona 6 Gen 3 zupełnie mi na to nie pozwalają. Do tego jak zwykle muszę narzekać na ilość bloatware, choć na szczęście ten można odinstalować raz i o nim zapomnieć.
Czy to oznacza, że POCO M8 nie jest wart zakupu? Ja wstrzymałbym się ze względu na konkurencję. Motorola Moto G86 Power jest po prostu lepsza, a kosztuje 1099 złotych bez promocji i poniżej tysiaka przy obniżce. Dodałbym do tego jeszcze CMF Phone 2 Pro, który obecnie kosztuje 999 złotych.
Konkluzja jest taka, że POCO M8 to telefon, który będzie królować w promocjach. Jestem przekonany, że za jakieś 700 złotych będzie na niego znacznie więcej chętnych.
- Aparat6
- Bateria8
- Ekran7
- Jakość7
- Wydajność w grach6
|
ZALETY
|
WADY
|
Ceny POCO M8
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









