Nowy rok, to nowe wyzwania, nowe ambicje, ale też… nowe problemy. Asus, pomimo tego, że nie jest wiodącym producentem smartfonów, wykonał w dalszym ciągu krok, którego raczej się nie spodziewano, czyli wycofanie się z tego rynku. Teraz jednak wiadomo, dlaczego tak się stało i może to niestety zapoczątkować większy trend, który jest już widoczny teraz.
Asus przestaje robić telefony — to już pewne, ale dlaczego? A no dlatego, że bardziej opłaca się producentowi przenieść uwagę na rynek AI oraz robotykę, bo „to się bardziej opłaca”, Excel od tego będzie bardziej zielony. A konsumenci? Cóż, schodzą na dalszy plan. Sprawdźmy, co skusiło tę firmę do takiej decyzji, a także przyjrzyjmy się, jakie to może nieść dalsze konsekwencje dla całego rynku elektroniki konsumenckiej.
Asus wychodzi z rynku telefonów, zmieniając swój cel
To informacja, która ma niby małe, ale jednak spore konsekwencje dla całego rynku elektroniki konsumenckiej. Asus nie miał bowiem specjalnie dużego udziału w rynku smartfonów, ale jest kolejnym producentem, który — przynajmniej w części — wycofuje się z produkcji dla konsumentów i przestawia swoje siły na sztuczną inteligencję oraz robotykę. Oczywiście, nie ma planów — jak na razie — by wycofywać się z jakiegokolwiek innego rynku (czy to kart graficznych, czy to akcesoriów gamingowych, płyt głównych itd.), ale cóż… kto wie.
Całe szczęście, że użytkownicy, którzy zdążyli nabyć telefony tego producenta, nie zostają na lodzie. Urządzenia te mają nadal być wspierane, tak, jak to było obiecane przy premierze. Patrząc jednak na to, że Asus nie był znany ze zbyt długiego wsparcia aktualizacjami, to w ciągu 2 lat może się okazać, że tego wsparcia już nie będzie. Być może dłużej dostępny będzie serwis oraz części zamienne (oby). Dla przypomnienia przygoda ta nie trwała znowu tak krótko, bo tajwański producent wszedł na rynek telefonów w 2014 roku, czyli prawie 12 lat temu.
W tym czasie zdążyliśmy zobaczyć wiele ciekawych propozycji, od małych flagowców, przez te wyposażone w obracany moduł aparatu, aż po sławetne, gamingowe smartfony, mające być najwydajniejszymi na rynku. Trochę będzie mi go brakować, bo nigdy mniejsza konkurencja nie prowadzi do niczego dobrego.
Porzucanie konsumentów na rzecz AI to niestety szerszy trend
Asus nie jest jednak jedyną firmą, która poczyniła kroki ku rozszerzeniu mocy przerobowych pod AI oraz robotykę, względem rynku konsumenckiego. Sztandarowym przykładem tego trendu jest Micron, producent pamięci DRAM oraz NAND, który niedawno „ubił” swoją markę konsumencką, jaką był Crucial. Tym samym przerzucił swoje moce przerobowe na ważniejszy dla niego rynek sztucznej inteligencji, niejako porzucając konsumentów.
Nie tak znowu wprost robi to także Nvidia — dwa modele ich GPU, czyli RTX 5070 Ti oraz RTX 5060 Ti 16 GB są właśnie wycofywane z rynku, a ceny tych sztuk, które jeszcze nie stały się EOL-ami, powoli rosną. Ubędzie więc konkurencyjnych modeli w dwóch półkach cenowych, co ogólnie może prowadzić do wzrostu cen także układów rynkowych rywali. AMD zresztą lepsze nie jest, bo na ostatnich targach CES (CONSUMER Electronics Show), nawet nie byli w stanie w Keynote wspomnieć o konsumenckim procesorze, a cała konferencja poświęcona była — a jakże — sztucznej inteligencji.
Co dalej? Kto następny?
Widzimy więc wyraźny — i raczej niebezpieczny dla rynku konsumenckiego trend — który może powodować wzrosty cen, mniejszą konkurencyjność oraz zwyczajny zastój w przypadku sprzętu „dla ludzi”, a nie dla wielkich korporacji. Może zwyczajnie okazać się, że za jakiś czas, ciężko będzie kupić dobry komputer, laptopa, ale może też tabletów i smartfonów. Z drugiej strony, czy to nie jest już sianie defetyzmu?
Patrząc na ostatnie kryzysy wokół podzespołów, to można jedno powiedzieć — kryzys kiedyś się skończy. Może w tym roku, może w przyszłym, ale na pewno dojdzie do końca i znów będziemy mogli normalnie zakupić kompa, laptopa, czy inną elektronikę użytkową. Oczywiście, może to być to też w końcu „ten kryzys”, który na dłużej niż rok, czy dwa, pokrzyżuje plany zakupu jakiegoś fajnego sprzętu wielu osobom. Jak będzie? Pożyjemy, zobaczymy.
Źródło: Gizmochina, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









