Jeżeli czekacie na „tani telefon do zdjęć” od Google, to tego czekania pozostało już całkiem niewiele. Google Pixel 10a zdradził właśnie za sprawą sprawdzonego źródła swoją datę premiery. Czego można się po nim spodziewać w obrębie specyfikacji?
Google Pixel 9a był „rewolucją” w podejściu do tego, jak tworzone są modele z tej serii. Zmiana designu na taki, którego się już nie spotyka, czyli „płaski” z tyłu odbyła się kosztem aparatów. Google Pixel 10a będzie to kontynuował, ale czy zmieni się coś w jego specyfikacji?
Google Pixel 10a bez większych zmian względem poprzednika
Zacznijmy właśnie od tego wątku. Patrząc po tym, co wyciekło do tej pory do sieci, to można się spodziewać, że zmian nie będzie prawie wcale. Wygląd ma być identyczny, a specyfikacja prawie nietknięta. Otrzymamy bowiem telefon bez ulepszonego Google Tensora, jak to było do tej pory.
Będziemy mieli więc ten sam procesor w postaci Tensora G4, a do tego zapewne takie same wersje pamięciowe, posiadające 8 GB RAM-u oraz 128/256 GB pamięci wewnętrznej. Nie będzie to więc telefon jakkolwiek wydajniejszy od Google Pixel 9a, którego dla Was testowałem już prawie rok temu.
To kiedy ta premiera i czemu tak szybko?
Prócz tego, zaoferować ma ten sam zestaw aparatów, wyświetlacz 6,3″ AMOLED… trudno doszukać się jakichś konkretnych zmian względem poprzedniego modelu z tej rodziny. Po co więc taka premiera? Nie wiem, choć się domyślam.
Premiera z kolei ma odbyć się już w połowie lutego, co jest kolejnym przesunięciem względem poprzednika, po tym, jak 9a został zaprezentowany wcześniej od 8a. Do premiery pozostały więc już tygodnie i zapewne w tym czasie dowiemy się wszystkich szczegółów na temat tego, co zaoferuje nowy, „tani” Pixel. Google w końcu nie jest znane z tego, że potrafi zachować tajemnice aż do samej premiery.
Źródło: 9To5Google, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.






