Po wielu miesiącach, a w zasadzie paru latach, saga pt. TikTok kupowany przez USA dobiega końca. Kolejne przesunięcia „daty zero”, oczekiwania i w końcu jest – oficjalnie TikTok w dużej mierze zmieni właściciela. ByteDance oczywiście będzie w dalszym ciągu posiadało część akcji, ale mniejszościową. Przyjrzyjmy się całej sprawie od początku i odpowiedzmy sobie na pytanie: „co się zmieni?”.
Nie da się ukryć, że media społecznościowe to obecnie bardzo ważny element codzienności, który może być wykorzystywany tak w dobrych, jak i złych celach. Wiele państw chce więc mieć w tym segmencie „swoje udziały”, co obecnie udawało się głównie USA oraz Chinom. TikTok zmienia jednak w końcu właściciela, więc przyjrzyjmy się całej tej historii wokół chińskiego medium.
Zacznijmy od początku historii — TikTok z pierwszymi problemami w USA
W zasadzie, to całą sprawa ma swój początek jeszcze w 2019 roku, kiedy to ByteDance przejęło Musical.ly (zapewne niektórzy pamiętają ten pierwowzór TikToka). Już wtedy zaczęły się pierwsze ruchy wokół tego, by „chronić” amerykańskich użytkowników przed tym, by ich dane nie trafiały do chińskiego wywiadu. W 2017 roku w Chinach uchwalono bowiem prawo, które nakazywało tamtejszym firmom współpracę ze służbami wywiadu ChRL. Rok później nastąpiły pierwsze przymiarki do zablokowania TikToka w USA.
To się jednak kompletnie nie udało, Trump został „przyblokowany” w tej inicjatywie przez sędziów federalnych, a sprawa po jego przegranej w wyborach prezydenckich ogólnie przycichła. Chińczycy wiedzieli jednak, że muszą „coś zrobić” i tak powstała inicjatywa „Projekt Teksas”, która miała fizycznie pozbawić TikToka możliwości do wglądu w dane amerykańskich użytkowników. Przeniesiono bowiem je na serwery amerykańskiej firmy Oracle. Ale co się wtedy stało? Otóż okazało się, że… ByteDance nadal ma do nich dostęp, więc „sprawa się rypła” i wpędziła Chińczyków znowu w problemy.
Tutaj też dochodzimy do słynnych przesłuchań CEO firmy, czyli Pana Shou Zi Chew, który był przepytywany przez amerykańskich kongresmenów o przeróżne rzeczy związane z TikTokiem. Nie obyło się także bez oskarżeń o to, że aplikacja jest „cyfrowym fentanylem”, czy — mówiąc wprost — narzędziem inwigilacji. I tak mijały sobie kolejne miesiące, aż nadszedł rok 2024.
Kolejne przesunięcia „granicznej daty” przez Trumpa
Wtedy na urzędzie prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki zasiadał jeszcze Joe Biden i to właśnie on wyszedł z inicjatywą ustawy „Protecting Americans from Foreign Adversary Controlled Applications Act”. W skrócie, miała ona zmusić ByteDance do sprzedania Amerykanom znacznej części TikToka. W kwietniu tego samego roku ustawa ta, po przejściu przez amerykański „sejm i senat”, została podpisana przez prezydenta i tym samym „zaczęło się odliczanie”. ByteDance miał 270 dni na to, by sprzedać amerykańską odnogę swojego TikTokowego biznesu, choć była opcja przedłużenia tego ultimatum op kolejne 90 dni.
Jeżeli tak by się nie stało, to aplikacja miała zwyczajnie zniknąć z App Store, oraz Play Store w USA. Jaki był w ogóle ostateczny powód tego, że zdecydowano się na taką „ofensywę”? Możliwości promowania w Stanach Zjednoczonych przez TikToka informacji nieprawdziwych, zwłaszcza wokół wszelakich wyborów, co mogłoby mieć wpływ na ich wyniki. ByteDance jednak początkowo nie ugięło się pod takim obrotem spraw i zwyczajnie pozwało rząd USA.
I stało się — USA kupiło TikTok. Co się zmieni?
To jednak wiele nie dało, a jedynie odroczyło nieco w czasie to, co właśnie się stało – czyli sprzedaż udziałów w amerykańskiej części TikToka do amerykańskich właścicieli. ByteDence zachowuje 19,9% wszystkich udziałów, czyli maksimum, na które pozwala nowe prawo. 45% z kolei trafia kolejno do firmy Oracle, funduszu inwestycyjnego Silver Lake, oraz MGX, podmiotu inwestycyjnego ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Mamy więc nie tylko Amerykanów w całej szali, ale także ZEA. Pozostaje jeszcze 30% udziałów, które trafi do obecnych akcjonariuszy ByteDance, a ostatnie 5% – do nowych, mniejszych inwestorów.
Struktura „właścicielska” amerykańskiego TikToka staje się więc mocno rozłożona pomiędzy różne podmioty, a do tego z mocnym zmniejszeniem udziału chińskiego giganta, jakim jest ByteDance. No ale w sumie, co się zmieni? Dla nas w Polsce — nic a nic, bo cała sytuacja dotyczy amerykańskiej części TikToka. Dla obywateli USA teoretycznie będzie… bezpieczniej, w kontekście przechowywania i przetwarzania ich danych przez ową aplikację. Praktycznie, to raczej zabieg PR-owy, bo i tak dobrze wiemy, że teraz po prostu rząd USA będzie wykorzystywał owe informacje, a nie rząd chiński, jak to mogło mieć do tej pory miejsce.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









