Rozwój flagowców Samsunga zwolnił – tak można ująć to delikatnie. Bardziej dosadnie napisałbym, że Samsung Galaxy S26 to kopia poprzednika. Problem leży jednak znacznie głębiej i przyjrzymy mu się od podszewki.
Wszystkie znaki na niebie i ziemii wskazują, że Samsung Galaxy S26 nie będzie specjalnie różnił się od poprzednika. Mozna nawet powiedzieć, że zmiany da się policzyć na palcach jednej dłoni. Przy sobocie spróbujmy poszukać natury problemu, która tak naprawdę sprowadza się do lidera marki.
Na początek cały Samsung na jednym obrazku
Na początek zaznaczę, że to nie ja jestem autorem poniższego obrazka – a szkoda, bo zgadzam się z nim w 100%. Bezbłędnie identyfikuje problemy dotykające mobilną sekcję Samsunga. Później zajmmiemy się tym, jak seria Galaxy S zmieniała się przez lata. Na koniec wrócimy do kasy – no to jedziemy.
Tm Roh jest chyba najczęstszym powodem, wymienianym wśród źródeł kłopotów Samsunga. Jego ciąg na kasę jest legendarny, ale nie bierze się znikąd. Ma tak samo księgowe podejście do biznesu, co Tim Cook. Może to imię jest problemem?
Kolejna sprawa to baza fanów. Dobrze jest z kimś sympatyzować, ale fanatyzm to inna sprawa. Bardzo wygodna – bo pozwala ignorować problemy, ale w praktyce tylko ułatwia sprawę obracajęcej miliardami dolarów korporacji, która ma ich w pompce. Liczy się hajs.
Samsung jest wyjątkowo dobry we współpracy z influencerami. Telefony Galaxy widuje się zarówno u celebrytów, jak i na mniejszych kontach, mając poniżej 100 tysięcy obserwujących. To, czy te osoby faktycznie korzystają z Galaxy, czy może w drugiej kieszeni mają iPhone’a, nikogo już nie interesuje. Liczy się hajs.
Dalej mamy aparaty. Oczywiście ktoś może twierdzić, że topowe Samsungi robią lepsze zdjęcia od Xiaomi, Huawei czy Oppo. Zwykle mówi to ktoś, kto porównuje flagowca ze średniakiem swojego znajomego. Lata temu w ten sam sposób swoją mitologię zbudowało Apple. A hajs nie przestaje się zgadzać.
Czas na moje ulubione – czyli baterie. Nie wiem, ile razy widziałem już bzdurę o tym, że dzięki optymalizacji oprogramowania Samsungi z bateriami 5000 mAh wytrzymują dłużej od OnePlusów czy Oppo z bateriami powyżej 7000 mAh. Soft Samsunga – owszem – jest dobry, ale fizyki oszukać nie potrafi. A klientów już tak. Hajs się zgadza, bo mniejsze ogniwa nie wymagają inwestycji w R&D.
Na koniec mamy jeszcze zieloną linię zagłady, czyli obalenie mitu, że Samsungi są mniej zawodne od chinskiej konkurencji. Problem z psującymi się ekranami nie jest już tak powszechny, a do tego nie dotyczy tylko Samsunga. Faktem jest jednak, że w przypadku koreańskiego producenta słyszy się o nim najwięcej.
Jak Samsung Galaxy S26 zmienił się od czasów S20?
Skoro już zindentyfikowaliśmy największe problemy Samsunga, to może powiemy coś na temat tego, co zmieniło się z generacji na generację. Na Twitterze bardzo zgrabnie zebrał to użytkownik Amir, ja pozwolę sobie przytoczyć najważniejsze zmiany:
- Samsung Galaxy S2 nie był pierwszym dwurdzeniowym flagowcem, ale był najpopularniejszym.
- Galaxy S3 wprowadził fajne na tamte czasy usługi S Beam i S Voice.
- Samsung Galaxy S4 to Air View.
- Galaxy S5 miał czytnik odcisków palca z pomiarem tętna.
- Samsung Galaxy S6 to dzień tryumfu Exynosa i kolosalna przewaga nad Snapdragonami.
- Galaxy S7 obiektywnie pozostaje mokrym snem każdego fana technologii – jeżeli się z tym nie zgadzasz, to pewnie miałeś wtedy poniżej 5 lat.
Smartfony Samsung Galaxy S20 / fot. gsmManiaK
- Samsung Galaxy S8 to zmiana designu i proporcji. Do tego pojawił się zupełnie nowy aparat.
- Galaxy S9 przyniósł zmienną przysłonę i kręcenie wideo w 960 klatkach (które co prawda potrafiło go ugotować, ale wrażenie robiło).
- Samsung Galaxy S10 to debiut potrójnego aparatu i przepieknego designu, który pewnie obroniłby się nawet w 2025 roku.
- Samsung Galaxy S20 zmienił oblicze mobilnej fotografii i idealnie wstrzelił się w rynkową lukę po Huawei.
I tu stawiam grubą, czerwoną, pofalowaną kreskę rozwoju. Na siłę wcisnąłbym tu jeszcze Galaxy S21 – za design, oraz Galaxy S20 FE – bo to najlepszy Samsung lat 20.
Powiedzmy sobie szczerze – poza Ultra nie dzieję się nic
Co najmniej od momentu, w którym na rynek wszedł Samsung Galaxy S22, mamy do czynienia z zatrzymaniem innowacji, rozwoju, próby przodowania. Wiecie, kiedy władzę w Samsungu przejął Tm Roh? W 2021 roku. Przypadek? Przypadkiem to powstało życie na ziemi, tu mamy prosty i logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy. Wtedy zaczęła liczyć się kasa, a tworzenie obiektów pożądania przestało mieć znaczenie.
Potencjalny wygląd modelu Samsung Galaxy S26 Ultra / fot. Android Headlines & OnLeaks.
Pokłosie tego widzimy do dzisiaj, a z konsekwencjami borykamy się na co dzień. Tak naprawdę liczy się wyłącznie model Ultra – ale paradoksalnie nie dlatego, że jest najlepszy, ale dlatego, że najlepiej się sprzedaje. Rokrocznie odpowiada za połowę sprzedanych Galaxy S.
Trwa też jego nieustanna optymalizacja pod kątem sprzedaży – to nic, że stylus stanowił o symbolice jego dziedzictwa serii Note. Skoro używa go tylko 1% (telemetria robi swoje), to trzeba się go pozbyć. Mam szczerą nadzieję, że w kolejnych latach sprzedaż poleci na łeb, na szyję – tak, jak spotkało to bezsensownego Edge’a. Samsung na rynku wydaje się niezbędny, ale przez lata niezbędna wydawała się też Nokia. Dzisiaj radzimy sobie bez niej całkiem nieźle.
Na koniec zostawię inny tekst, który napisałem na temat zmian w specyfikacji Samsunga Galaxy S26. Poniżej możesz zobaczyć je, zebrane w jednym miejscu.
Lista WSZYSTKICH zmian pomiędzy Samsungiem Galaxy S26 i Galaxy S25 (+, Ultra). Pośmiejemy się razem?
Źrodło: via Workaholicdavid, Tech Home, opracowanie własne
Ceny Samsung Galaxy S26
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








