Oppo Reno 15c zadebiutował oficjalnie i zaskakująco to jedna z ciekawszych premier ostatnich miesięcy. Nie ma w nim wad – od aparatu, przez procesor, aż po baterię. Tym razem mocno liczę na polski debiut.
Wcześniej dzisiaj widzieliśmy zajawkę premiery realme 16 Pro, teraz czas na debiut Oppo Reno 15c. Nazwa sugerowałaby, że to tani telefon dla mas, ale prawda jest zupełnie inna. To naprawdę nieźle wyposażony smartfon o przepięknym designie.
Oppo Reno 15c debiutuje oficjalnie – cena
„C” na końcu nazwy smartfona zwykle sugeruje niską cenę – do tego przyzwyczaiło nas Xiaomi, choć nie tylko. Oppo Reno 15c jest zupełnym przeciwieństwem, oferując przepiękny – choć mocno kojarzący się z pięcioma poprzednimi generacjami iPhone’a – design. Do tego ceny zdecydowanie nie są budżetowe:
- wersja 12/256 GB kosztuje 2899 juanów.
- za wariant 12/512 GB trzeba zapłacić 3199 juanów.
W przeliczeniu daje to nam kwoty 1480 i 1630 złotych. I gdyby oceniać go tylko przez ten pryzmat, byłyby to bardzo atrakcyjne kwoty. Sęk w tym, że przy tym wyposażeniu Oppo Reno 15c nie wypadałby źle nawet na tle konkurencji za około 2500 złotych. Do tego trzeba mieć na uwadze, jak często telefony tego producenta pojawiają się w promocjach.
W specyfikacji nie widzę nawet jednej wady
Na tylnym panelu znalazło się miejsce dla trzech aparatów, a w zapleczu fotograficznym nie ma żadnych zapychaczy. Nie jest to może poziom Oppo Find X9 Ultra, ale nadal jest dobrze. Wygląda to następująco:
- Aparat główny: 50MP Sony LYT-600,
- Szeroki kąt: 8MP Sony IMX355,
- Teleobiektyw: 50MP Samsung JN5.
Jasne, że chciałoby się tu widzieć lepszy szeroki kąt, ale sama obecność teleobiektywu w tej półce cenowej u Oppo wcale nie była taka oczywista.
Zaplecze fotograficzne to pierwsza z zalet, ale procesor też nie wydaje się przypadkowy. Snapdragon 7 Gen 4 trafi również do wspomnianego na początku realme. Wraz z 12 GB RAM i dobrze do tej pory zoptymalizowaną nakładką Oppo nie spodziewam się żadnych problemów w codziennym użytkowaniu.
Na froncie znajduje się 6.59-calowy ekran AMOLED z odświeżaniem 120 Hz. Ma rozdzielczość 1.5K, a z wyświetlaczem zintegrowano czytnik odcisków palców (optyczny, to za tani sprzęt na ultradźwiękowy – choć niektóre POCO to potrafią).
Na koniec trzeba pochwalić baterię. Mimo smukłej obudowy (7.89mm) oraz stosunkowo niskiej wagi (197g) mamy tu 6500 mAh. Poza tym producent zadbał o wsparcie dla szybkiego ładowania – tym razem o mocy 80W. Podsumowując – za nieco ponad 2000 złotych chętnie zobaczyłbym go w polskich sklepach.
Źródło: Oppo, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








