Powiem wprost – korzystanie z telefonu z Androidem, który ma mniej niż 12 GB RAM, to masochizm. Masochizm, do którego możecie zacząć się przyzwyczajać, bo kolejny rok przyniesie wysyp smartfonów z 4 GB RAM. 8 GB stanie się rarytasem w średniej półce, a flagowce wrócą do 12 GB. Jako ludzkość robimy krok wstecz, a wszystko przez wiarę w AI.
Są nadchodzące telefony, które otrzymają 24 GB pamięci operacyjnej. Ze względu na wzrost cen pamięci większość smartfonów zacznie oszczędzać na RAMie. Tak naprawdę nie zdajesz sobie sprawy, jak zła jest to wiadomość dla przeciętnego użytkownika. Wiem, kto jest winny – my wszyscy, ale jedno zjawisko zasługuje na szczególne potępienie.
W 2026 roku powrócą tanie telefony z 4 GB RAM
W sieci widziałem ostatnio tak dużo doniesień na temat wzrostu cen pamięci, że czas przestać to ignorować. Wydaje mi się jednak, że niekoniecznie oznacza to wzrost cen smartfonów – raczej ograniczenie wielkości pamięci. I to jest najgorsza możliwa wiadomość, jaką użytkownik Androida mógł zobaczyć na koniec 2025 roku.
OnePlus 13 otrzyma nawet 24 GB RAM i do 1 TB pamięci / fot. producenta
Nic tak mocno nie wpływa na komfort używania smartfona z tym systemem, jak ilość pamięci. Sam od dość dawna zacząłem używać wyłącznie modeli z 16 GB RAM, bo inaczej efektywna wielozadaniowość jest niemożliwa. Wyobraź sobie, że w 2026 tanie telefony zejdą znowu do 4 GB RAM. Tu nie ma mowy o wygodnym korzystaniu, to festiwal ciągłego przeładowywania aplikacji w pamięci.
Winni jesteście Wy wszyscy – celowo nie wliczam siebie do tej liczby, bo nie potrafię sobie wyobrazić korzystania z telefonu z taką pamięcią. To skąd ta odpowiedzialność zbiorowa? Ano stąd, że rokrocznie w zestawieniu najlepiej sprzedających się smartfonów w świecie Androida przoduje tani Samsung. Zgadłeś – taki z 4 GB RAM. To jasna wiadomość dla producenta, że lubimy korzystać z chłamu.
Średniaki zejdą do 6 i 8 GB, a flagowce – do 12 GB
Podobny trend dotknie też średniaków. Przyzwyczailiśmy się już do 12 GB jako standardu, 8 GB jako rozsądnego minimum. Według ostatnich informacji możemy raczej liczyć na 6 i 8 GB w przypadku telefonów, które w naszym kraju kosztować będą od 1500 do 2000 złotych. Nie będzie łatwo korzystać z nich na podobnym poziomie, co do tej pory.
Jeszcze gorzej będzie w przypadku flagowców. Owszem – większość z nich utrzyma 12 GB pamięci operacyjnej. Jestem jednak w stanie wyobrazić sobie warianty takiego jednego flagowca, którego nazwa zaczyna się na „S”, a kończy na „amsung Galaxy S26 Ultra”, który dla obcięcia kosztów w podstawowej wersji dostanie 8 GB RAM. Pozwolę sobie zacytować siebie sprzed 3 lat – to nie będzie żart, to będzie kpina z użytkowników.
Na szczęście nie spodziewam się, żeby ten trend tak mocno dotknął smartfonów z Chin. O ile naprawdę nie zdziwię się, widząc Galaxy A57 z 6 GB RAM, tak nie wyobrażam sobie takiego OnePlusa Nord 6. Po części bierze się to z tego, że nadal taniej będzie stracić na pamięci, niż wydać miliardy na optymalizację oprogramowania na poziomie Samsunga. I piszę to ja – zwykle pierwszy do krytykowania koreańskiego producenta.
Winę ponosi AI, a w zasadzie – centra danych
Być może kojarzysz kuriozalną sytuację, w której Samsung (ten od półprzewodników i pamięci) nie zamierza już sprzedawać Samsungowi (temu od telefonów) kości pamięci po preferencyjnych cenach. Dlaczego? Ponieważ wolą opędzlować je znacznie drożej masowo powstającym na potrzeby AI centrom danych.
Zastanówmy się – czy podsumowanie tekstu lub pogorszenie jakości robienia researchu, które są najczęstszym zastosowaniem darmowych LLMów, jest tego warte? Ja również uważam, że to kpina. Daliście sobie wmówić, że życie i korzystanie telefonu bez AI jest niemożliwe. Znowu wykluczam siebie z tej liczby, ponieważ sam świadomie z tych narzędzi nie korzystam. Być może za kilka lat tego pożałuję, ale na obecnym etapie są dla mnie tak samo bezużyteczne, jak wcześniej głosi asystenci pokroju Siri.
Podsumowując – to właśnie stawianie na AI jako zbawcy naszego technologicznego świata ponosi winę za to, że telefony do 1000 złotych staną się tak nieprzyjemne w użytkowaniu. Co paradoksalnie oznacza, że coraz mniej ludzi będzie mieć dostęp do samego AI. I być może to najbardziej pozytywne pokłosie tej sytuacji.
Źródło: via TheGalox, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.






