Odejście od możliwości rozszerzenia pamięci w telefonach za pomocą kart pamięci microSD nie było czymś, co spotkało się z poklaskiem użytkowników. Wygląda na to, że producenci telefonów będą mogli zostać niejako zmuszeni do tego, by powrócić do obecności takich slotów w swoich smartfonach. Dlaczego jest szansa na taki scenariusz?
Sloty umożliwiające rozszerzenie pamięci wbudowanej telefonów zaczęły znikać już ładnych parę lat temu. Coraz to kolejni producenci wycofywali to rozwiązanie, by „zaoszczędzić miejsca we wnętrzu smartfona”. No ale oczywiście prawda była inna — by sprzedać odpowiednio drożej wariant z większą ilością wbudowanej pamięci. Karty pamięci microSD mogą zaliczyć wielki powrót, dlaczego?
Karty pamięci microSD wrócą do telefonów? Taką tezę stawiają branżowe media
Od paru tygodni w mediach trwają różne dyskusje wokół tego, co aktualnie dzieje się z rynkiem pamięci DRAM oraz NAND. No… nie dzieje się nic dobrego, co widać po cenach komponentów, jak pamięci operacyjnych, czy dysków SSD. Są to jednak elementy, które znajdziemy także w telefonach, a jednak te — jak na razie — nie idą w górę cenowo. Bardzo jednak prawdopodobne, że to się zmieni w niedługim czasie, w zależności od tego, jak który producent przygotował się na taką ewentualność.
Wzrost ceny produkcji może zmusić producentów smartfonów do podniesienia ceny za swoje produkty. Jest jednak jedno rozwiązanie, które może ten problem w sposób pośredni rozwiązać — karty pamięci microSD. Z jednej strony, one także mogą pójść w górę (i już niekiedy idą). Z drugiej zaś, ułatwiłoby to producentom sprawę z wydatkiem od ich strony, przygotowując telefony w podstawowych wariantach pamięci wewnętrznej, ale ze slotem umożliwiającym rozszerzenie tego zasobu.
To jest teza, która pojawia się m.in. w artykule portalu Gizchina i… nie jest ona tak oderwana od rzeczywistości, jak można by sądzić. Przywrócenie smartfonom slotu na kartę pamięci nie wydaje się być zabiegiem, który miałby być bardzo kosztowny we wdrożeniu. Nie brzmi to także jak coś, co mocno mogłoby pogorszyć — przykładowo — pojemność baterii (która i tak u „zachodnich” producentów stoi od wielu, wielu lat).
Wróćmy zatem do tego, dlaczego w ogóle usunięto sloty na karty pamięci microSD ze smartfonów?
Wspominałem już o tym na początku, jednak podejdźmy do tego z szerszą optyką. Pierwszą sprawą było zajmowane przez nie miejsce we wnętrzu telefonu, przez to — przykładowo — miało nie dać się wstawić tam większej, pojemniejszej baterii. Prócz tego, miało to sprawiać trudność w tym, by zachować jak najlepsze standardy pyło i wodoodporności. No i kolejna rzecz — wbudowana pamięć w telefonach obecnie jest na tyle szybka, że potrzebowalibyśmy naprawdę dobrej karty pamięci, by jej dorównać.
Ostatnia sprawa to fakt, jednak dwie pierwsze — już niekoniecznie. Co z sytuacjami, w których mieliśmy telefony posiadające hybrydowy dual-SIM? Z jednej strony można było włożyć tylko kartę SIM, z drugiej zaś albo ją, albo kartę pamięci microSD. To nie wymagało większej ilości miejsca, a przynajmniej nie w takim stopniu, żeby to miało większe znaczenie. No i kwestia pyło/wodoodporności — też bajdurzenie, bo to taka sama sytuacja, jak z obecnością slotu na kartę SIM.
Też nie ułatwia, ale jakoś jej nie usuwają… a przepraszam bardzo, Apple usuwa w USA, bo eSIM. Telefony miały także stać się po tym zabiegu bardziej smukłe, a jakoś tak się nie stało. Końcowo dochodzimy do wniosku, że — w dużej mierze — miało to napędzić sprzedaż wariantów z większą pamięcią wbudowaną.
Czyli… jest szansa?
Szansa w takich momentach zawsze jakaś jest, chociaż ciężko powiedzieć, by była duża. Możliwe jest, że przede wszystkim producenci z Chin już „zastanawiają się” nad takim rozwiązaniem, bo Samsung, Google, czy Apple, zapewne nie zareagują tak szybko na zmieniające się realia rynkowe. Tym bardziej że dyskusja o tym temacie najbardziej rozgrzewa właśnie na chińskich portalach społecznościowych, jak Weibo.
Szczerze, zdecydowanie byłoby to coś ciekawego, zobaczyć powrót kart pamięci microSD do telefonów. Nie wydaje się być to zabieg mocno skomplikowany, choć z pewnością będzie wymagał, nieco „pomyślunku”, jak to tu teraz wrzucić, przy okazji „niczego nie psując”. Jak to mówią — pożyjemy, zobaczymy, bo — kto wie — może kryzys na rynku pamięci nie będzie tak długi, jak prognozują różne źródła.
Źródło: Gizchina, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









