Pamiętasz swój pierwszy telefon komórkowy? Moim był starodawny Siemens C45, ale dostałem go „w spadku” od taty, ale pierwszym kupionym za swoje pieniądze był Siemens MC60. Były to odległe czasy, gdy każdy producent miał swój niepowtarzalny styl.
Siemens MC60 to prawdziwy klasyk z 2003 roku, którego albo się kochało (z powodu wyglądu), albo nienawidziło (przez specyfikację, ale i… przez wygląd). Odkąd zobaczyłem go w reklamie TV od razu wiedziałem, że chcę go mieć. Jak wspominam swój pierwszy telefon komórkowy kupiony za własne pieniądze?
Siemens MC60 – mój pierwszy telefon komórkowy
Jakoś w pierwszej połowie 2005 roku, w pierwszej klasie liceum, postanowiłem zmienić leciwego Siemensa C45 na współczesny wówczas model. Koledzy z klasy mieli już wtedy m.in. Siemensa C65 i CX65, a także Sony Ericssona T610i. Były to wtedy świetne maszyny, choć Siemensy bardziej kupowało się raczej ze względu na design.
Niestety budżet nie pozwalał mi na zakup C65, już nie mówią o CX65, a nie chciałem dłużej zbierać na nowy telefon. Chciałem jednocześnie, aby był to egzemplarz w stanie fabrycznie nowym z gwarancją – nie miałem zamiaru kupować używanego sprzętu. Akurat tak się składało, że w moim budżecie idealnie mieścił się Siemens MC60.
Wielu uważało go za pokraczny telefon, wszystko ze względu na unikatową klawiaturę, jakby okrąg wpisany w duże „X”. Na początku dość dziwnie pisało się SMS-y, ale jakoś się przyzwyczaiłem. Zresztą były to czasy, gdy jedna wiadomość SMS kosztowała 20 groszy, a nie było tanich ofert bez limitu, trzeba było więc nieco oszczędzać 😉
Pierwszy telefon komórkowy z salonu i od razu z aparatem
W 2003 roku wciąż sporo tańszych telefonów nie miało wbudowanego aparatu fotograficznego. Wśród nich Siemens się wyróżniał: miał ekstra design (to oczywiście kwestia gustu), nie był zbyt drogi, no i miał wbudowany aparat. O ile można go nazwać aparatem, ale o tym za chwilę.
Siemens MC60 był też bardzo poręczny i wygodny. Super pomysłem były zdejmowalna obudowa – można było łatwo się dostać do baterii 700 mAh w celu jej wymiany czy zresetowania urządzenia. Można było też ściągnąć i wymienić tylny panel obudowy, przedni z szybką, a także charakterystyczną klawiaturę. Zapasową obudowę do tego zabytku możesz i dziś kupić na Allegro.
Ten model Siemensa był oferowany w wielu ciekawych wariantach kolorystycznych, ale mój osobisty pierwszy telefon komórkowy był w podstawowym ciemnoszarym kolorze z jasnoszarą klawiaturą i przetłoczeniami. Świetnie wyglądało czerwone podświetlenie klawiszy.
Siemens MC60 nie był jednak idealny – wręcz przeciwnie.
Szybko odkryłem wady
Gdy kupowałem Siemensa MC60, ten był już dość zacofany. Słyszałem, że nie robi on zbyt ładnych zdjęć, a wyświetlacz odstaje od wielu Nokii i SE. Portale internetowe z recenzjami i opiniami telefonów dopiero wtedy raczkowały, często więc kupowało się telefony „w ciemno”. A na pewno mniej świadomie, niż dzisiaj.
Siemens MC60 oferował ekran wyświetlający tylko 4k kolorów, podczas gdy standardem stawały się ekrany 65k. Nie miał też MP3, miał za to mało pamięci. Niska rozdzielczość i słabe kolory, a także fatalny aparat fotograficzny (0,1 MP…) sprawiały, że z miesiąca na miesiąc mój pierwszy telefon komórkowy coraz mniej mi się podobał. W międzyczasie znajomi dostawali albo kupowali coraz nowsze generacje, od których MC60 jeszcze bardziej odstawał.
Czara goryczy przelała się chyba wtedy, gdy oglądałem z kolegą film dokumentalny o głośnej wówczas książce Dana Browna pt. „Kod da Vinci”. Był w nim poruszony wątek camery obscury, a więc prymitywnego pierwowzoru aparatu fotograficznego. Niemal od razu kumpel stwierdził, że mój pierwszy telefon komórkowy „robi zdjęcia jak camera obscura”. Ktoś inny wspomniał jeszcze, że Siemens nie robi zdjęć, lecz je rysuje jak w Paincie. Tego było już zbyt wiele.
Siemensa MC60 kupiłem w 2005 roku za – jeśli dobrze pamiętam – równe 269 zł, ale użytkowałem go może z rok. Od tego czasu wyleczyłem się z Siemensa, a w kolejnych latach królowały u mnie Sony Ericssony i Sagemy. A jaki był Twój pierwszy telefon komórkowy? Jak go wspominasz?
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







