Gdy kończyłem testy Redmi Pad 2 Pro, wiedziałem już, że będę za nim tęsknić. Dawno nie miałem okazji testować tak taniego i tak dobrego tabletu, który w 90% przypadków zastępował mi laptopa. Dochodzę do wniosku, że droższy tablet z Androidem po prostu jest bez sensu.
Spis treści
Redmi Pad 2 Pro był u mnie na testach przez dłuższy czas, a przez ostatni tydzień, gdy odkopałem się z innych testów, zacząłem używać go na poważnie. Pracowałem na nim, pisałem dziesiątki tekstów i zabrałem się za nadrabianie zaległości w gierkach. To wszystko doprowadziło mnie do prostego wniosku, że w zasadzie mógłbym go sobie kupić.
Na początek kilka słów o cenach w Polsce. Mój wariant Redmi Pad 2 Pro to 8/256 GB, którego wyceniono na 1299 złotych. Jest też tańsza wersja 6/128 GB za 1099 złotych, ale moim zdaniem nie warto oszczędzać na pamięci operacyjnej. To odbije się czkawką za kilkanaście miesięcy.
Poza tym na testy dostałem też etui z podstawką, dużo ciekawsze etui z klawiaturą (319 złotych) oraz stylus (179 złotych). O ile bez tego drugiego da się żyć, tak klawiatura zmienia go z prostego tabletu z Androidem w kombajn, na którym spokojnie wykonywałem swoją codzienną pracę.
Specyfikacja Redmi Pad 2 Pro
- Ekran: 12.1 cala IPS LCD z odświeżaniem 120 Hz i jasnością do 600 nitów (wartość producenta).
- Procesor: Snapdragon 7s Gen 4 (4nm).
- Pamięć i RAM: 6 lub 8 GB RAM i 128 lub 256 GB na dane (UFS 2.2).
- Aparat główny: 8 MP.
- Waga: 610g.
- Bateria i ładowanie: 12000 mAh, 33W ładowanie, 27W ładowanie zwrotne.
- Dodatkowe: złącze jack 3.5mm, funkcja powerbanku, wsparcie dla stylusa i dedykowanej klawiatury.
Metalowy tablet, który wygląda na droższy niż jest
Tak naprawdę nie jest łatwo stwierdzić, ile kosztuje Redmi Pad 2 Pro, jeżeli spojrzymy na niego pierwszy raz. Z jednej strony ramki dookoła ekranu nie są najcieńsze, ale z drugiej – to przecież tablet, który dzięki temu wygodniej się trzyma. W końcu mierzy 12.1 cala i waży ponad 600 gramów, trzeba tu mieć za co złapać.
Poza tym do jakości wykonania nie mogę mieć żadnych, ale to żadnych zastrzeżeń. Obudowa to w zasadzie unibody z aluminium i szczerze mówiąc, tęsknię za takim sposobem projektowania w smartfonach. Na szczęście w tabletach jest powszechny – co wcale nie znaczy, że w tej półce cenowej. Po wzięciu do ręki wydaje się znacznie droższy, niż jest w rzeczywistości.
Redmi Pad 2 Pro / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Mógłbym przyczepić się do braku wodoszczelności, ale z drugiej strony – dopóki nie wpadniesz na pomysł oglądania serialu w wannie, to jest Ci zbędna. To nie telefon, przez który rozmawiasz na deszczu. Na osłodę mamy na przykład złącze jack 3.5mm, którego powrotu do smartfonów życzę Wam i sobie. Zapomniałem już, jak przyjemnie jest wpiąć słuchawki i nie martwić się stanem ich naładowania.
W tej sekcji wypadałoby napisać jeszcze co nieco na temat głośników – 4, żeby być dokładnym i to ze wsparciem dla Dolby Atmos. Są o niebo lepsze od tych w moim prywatnym tablecie, ale nie oczekuj, że to poziom iPadów. Odtworzenie muzyki, granie bez słuchawek czy obejrzenie filmu to jednak całkiem przyjemne doznanie. Jest nawet namiastka basu, tak rzadka w tanich tabletach.
Redmi Pad 2 Pro / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Redmi Pad 2 Pro ma bardzo dobry ekran
Jak już wspomniałem – Redmi Pad 2 Pro to spory tablet, a wynika to z obecności 12.1-calowego wyświetlacza. To oczywiście nie ta półka cenowa, by spodziewać się AMOLEDa – to solidny IPS LCD. Do tego ma rozdzielczość 1600 na 2560 pikseli i jest odświeżany w 120 Hz. Jest wsparcie dla Dolby Vision i deklarowana jasność do 600 nitów – tyle teorii, co z praktyką?
Redmi Pad 2 Pro / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Dosyć dobrze wypada pokrycie skali kolorów sRGB, wynoszące grubo ponad 90%, co jak na panel wykonany w tej technologii jest wartością powyżej oczekiwań. Co do jasności nie miałem wrażenia, że w automacie jest zbyt ciemny – przeciwnie, redukowałem jasność manualnie. Nie miałem też żadnych problemów, by obejrzeć film w pociągu.
Jeżeli jesteś bardzo wyczulony na odblaski, to Xiaomi przygotowało również wersję z matowym ekranem – ale jeszcze nie widzę jej w Polsce.
Wydajność jest wystarczająca poza hardcorowym graniem
Jakiej wydajności można spodziewać się od telefonu za mniej niż 1500 złotych? Tutaj odpowiedź jest niejednoznaczna, bo czasami zdarzają się perełki o mocy odpowiadającej zeszłorocznym flagowcom (na przykład POCO F7). W świecie tabletów nie jest aż tak kolorowo, ale w zestawieniu z podobnie wycenionymi Samsungami Redmi Pad 2 Pro wymiata – Snapdragon 7s Gen 4 i 8 GB RAM pozwalały mi zapomnieć o jakichkolwiek spowolnieniach.
Redmi Pad 2 Pro / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Jeżeli zdarza Ci się czytać moje testy, to wiesz, że zwracam wielką uwagę na spadki wydajności w czasie. Throttling co prawda da się tu zauważyć w benchmarkach, ale nie da się odczuć przy użytkowaniu. Mam przez to na myśli również temperatury obudowy, która ani razu nie zrobiła się nawet mocniej ciepła. Klasa, tak to powinno wyglądać przy aluminiowej obudowie.
Czy są jakieś zadania, które są poza zasięgiem Redmi Pad 2 Pro? Oczywiście, na przykład Genshin Impact czy Diablo Immortal, gdzie najwyższych ustawień graficznych po prostu nie ustawisz. Jeżeli to stanowi dla Ciebie problem za 1300 złotych, to lepiej nieco zejść na ziemię z oczekiwaniami.
HyperOS to dojrzały system i wygodnie się na nim pracuje
Przy tak dużym ekranie aż prosi się o pracę na więcej niż jednej aplikacji jednocześnie i Redmi Pad 2 Pro nie ma z tym problemu. Podoba mi się też to, jak wygodnie można wywołać wiele okien (wystarczy dłuższe przytrzymanie w menu otwartych aplikacji) oraz to, że ich przeskalowanie w dowolny sposób nie jest ograniczane przez żadne schematy.
Redmi Pad 2 Pro / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Jeżeli masz w domu inne urządzenie Xiaomi, to gestem możesz „przerzucić” sobie daną aplikację na – przykładowo – telefon. Funkcja nazywa się Smart Hub i możemy dzięki niej podzielić się hasłem do WiFi czy skopiowanymi do schowka danymi. Przydatne – na przykład wtedy, gdy podczas pisania chciałbyś przekopiować coś ze smartfona, z którego korzystasz w charakterze źródła.
Gdybym miał coś zarzucić ten wersji HyperOS, to pewnie byłby to design samego interfejsu. Sęk w tym, że gdy to czytasz, mogła już pojawić się aktualizacja do HyperOS 3, która ma mocno poprawić wszystko w tej kwestii.
Redmi Pad 2 Pro ma świetną baterię i może służyć jako powerbank
12000 mAh – to brzmi dumnie i… dokładnie tak działa. Redmi Pad 2 Pro może uchodzić za wzór w swojej półce cenowej i nie mam tu na co narzekać. Producent obiecuje 14 godzin pracy bez ładowania i niemal dokładnie tyle udało mi się uzyskać w testach – choć oczywiście zależy to od jasności ekranu.
Podczas grania Snapdragon 7s Gen 4 pozwala o sobie przypomnieć – w pozytywnym znaczeniu, bo to energooszczędny układ. Przeglądanie sieci czy edycja dokumentów i zdjęć też nie robi wrażenia na wskaźniku naładowania. Na potrzeby tej recenzji zmontowałem nawet kilkuminutowy, testowy film z masą przejść i jego wyrenderowanie potwierdziło moje przypuszczenia co do temperatur i czasu pracy – jest wzorowo.
Redmi Pad 2 Pro / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Redmi Pad 2 Pro można ładować z mocą 33W, ładowarki nie ma w pudełku, a pełne naładowanie przy pomocy uniwersalnego adaptera zajęło mi 115 minut. 50% uzyskałem po niecałych 50 minutach od podpięcia do gniazdka.
Tablet ma też wartość dodaną, jaką jest ładowanie zwrotne. Oznacza to, że może służyć za powerbank – i to całkiem mocny, bo ładujący z mocą 27W. Testowo podpiąłem do niego swojego laptopa i choć pojawiła się informacja o wolnym ładowaniu, to jego wskaźnik szedł jednak w górę.
Klawiatura i stylus są przydatne, ale kupiłbym tylko jedno z nich
Na koniec moich testów kilka słów na temat akcesoriów, które dostałem do testów. Moim ulubionym zdecydowanie jest klawiatura, do której mogę mieć tylko i wyłącznie jeden zarzut – nie ma touchpada. Gdyby ten się pojawił, rekomendowałbym zakup tego akcesorium dosłownie każdemu, kto kupuje Redmi Pad 2 Pro.
Redmi Pad 2 Pro / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Co do samej klawiatury, to jest bardzo podobna do tej ze starszej generacji iPadów. W codziennym użytkowaniu oznacza to krótki skok klawiszy i twardą odpowiedź z ich strony. Nie jest to sprzęt, na którym chciałbym pisać bez przerwy, ale nie miałem problemu z tym, żeby zabrać go na kilkudniowy wyjazd. Zajmuje mniej miejsca od laptopa, waży sporo mniej i jedyną wadą jest konieczność ładowania – bo to jednak akcesorium Bluetooth.
Redmi Pad 2 Pro / fot. Konrad Bartnik, gsmManiaK.pl
Jeżeli chodzi o stylus Redmi Smart Pen, to… nie mam na jego temat nic do powiedzenia. Wygodnie używało mi się go do edycji zdjęć i wspomnianego wideo, można nim poszkicować (obsługuje rozpoznawanie 4096 poziomów nacisku), ale poza tym nie ma w nim nic szczególnego. Jego też trzeba ładować co mniej więcej 12 godzin używania – i też przez USB-C.
Czy warto kupić Redmi Pad 2 Pro?
Tak, po prostu tak. Już od bardzo dawna nie testowałem tabletu, który zainteresowałby mnie na tyle, żebym sam go sobie kupił. Po testach Redmi Pad 2 Pro (i klawiaturę) do pudełek pakowałem niechętnie. Tutaj po prostu nie ma się do czego przyczepić, a każda promocja będzie tylko podkreślać jego opłacalność.
Na koniec przypomnijmy sobie cenę – 1299 złotych i dodatkowe 319 złotych za klawiaturę. Przy okazji nadchodzącego w listopadzie zakupowego szaleństwa uda się pewnie kupić ten zestaw grubo poniżej półtora tysiąca. I tu pokuszę się o stwierdzenie, że za taką kasę jest po prostu bezkonkurencyjny. Zdecydowanie warto jest go kupić.
Nie mam żadnego problemu z przyznaniem, że Redmi Pad 2 Pro zasługuje na pozycję wśród najlepszych tabletów 2025 roku. Takiego problemu nie mam też z przyznaniem mu wyróżnienia „Dobra cena” za wybitny stosunek jakości do ceny. Po poniższej liście wad i zalet zobaczysz, że tych pierwszych szukać musiałem naprawdę na siłę.
- Bateria10
- Ekran8
- Jakość10
- Wydajność8
|
ZALETY
|
WADY
|
Ceny Redmi Pad 2 Pro
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







