Xiaomi Redmi Note 14 Pro+ / fot. producenta
Redmi Note 15 Pro+ jako pierwszy średniak na rynku ma wprowadzić pod strzechy łączność satelitarną. Poza tym ma wielką baterię, niezłego Snapdragona i teleobiektyw. Czyżby Xiaomi szykowało nam idealnego średniaka?
Kolejna generacja kultowej serii średniaków Xiaomi zbliża się do premiery. Redmi Note 15 Pro+ ma zaoferować funkcję, która do tej pory kojarzyła się jedynie z wybranymi flagowcami. Nawet bez niej był jednym z najciekawszych średniaków nadchodzących miesięcy, a to niełatwe w starciu z najlepszym telefonem za 1500 złotych.
Na początek sama łączność satelitarna, czyli funkcja do tej pory zarezerwowana dla flagowców – i to nie wszystkich. Jeżeli mnie pamięć nie myli, to Redmi Note 15 Pro+ byłby pierwszym tak tanim telefonem, który jest w stanie zaoferować ten sposób połączenia.
Zanim jednak pojawi się nadmierny entuzjazm, jestem zmuszony go ostudzić. Szczerze wątpię, by na tym etapie Xiaomi planowało wprowadzić łączność satelitarną poza Chinami. Wymagałoby to zbyt wielu certyfikacji i kosztów dla funkcji, z której poza rodzimym rynkiem skorzysta garstka użytkowników. Stawiam, że warianty indyjskie i global będą jej pozbawione.
Na szczęście w specyfikacji Redmi Note 15 Pro+ jest masa innych dobroci, które przyciągną użytkowników. Najbardziej oczywistą jest bateria, której pojemność na tym etapie przecieków określamy jako 7000-7999 mAh. Warto mieć jednak na uwadze, że w Polsce ta wartość będzie mniejsza ze względu na obostrzenia unijne. Stawiam na coś w stylu 6500 mAh, czyli nadal świetnie.
Do tego na tylnym panelu – przynajmniej w chińskiej wersji – możemy liczyć na teleobiektyw. Będzie mieć rozdzielczość 50 MP, czyli taką samą, jak główny aparat. Do tego pojawi się szeroki kąt, który pewnie będzie mniej imponujący – moim zdaniem to góra 8 MP.
Poza tym procesor utrzyma typową dla tej serii półkę, bo to Snapdragon 7s Gen 4. O tym SoC wiemy jeszcze stosunkowo niewiele. Na koniec warto wspomnieć o ekranie 1.5K, który ma mieć symetryczne ramki z każdej strony. Podsumowując – flagowych cech jest tu sporo, a ewentualnym problemem może być jedynie okrojona wersja w Polsce. O tym jednak przekonamy się w styczniu.
Źródło: Whylab, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Tanie Samsungi są zazwyczaj nieopłacalne, gdyż oferują znacznie mniej niż chińska konkurencja. Jednym z wyjątków…
Dzień pracy rzadko wygląda dziś tak samo od rana do wieczora. Część spraw załatwia się…
iQOO przygotowuje nowe smartfony z najwyższej półki. Przecieki ujawniły szczegóły dotyczące iQOO 16 oraz modelu…
Wszystko wskazuje na to, że Honor powoli zdobywa szczyt popularności w Europie. Za sprawą statystyk…
Motorole są ładne, nieźle wyposażone i tanie. A raczej były tanie, tj. dobrze wycenione w…
Samsung Galaxy S25 Ultra doczekał się tak dobrej promocji w Polsce, że z miejsca stał…